Bookeriada

Kraków czyta! Rozmowa z Kaśką z Cafe Foyer

Każdy z nas wielokrotnie mijał Teatr im. Juliusza Słowackiego – to właśnie tam, troszkę z boku, schowana jest kawiarnia Cafe Foyer. W tym cichym i kameralnym miejscu spotkałyśmy Kaśkę, współtworzącą to miejsce, z którą porozmawiałyśmy o oleju napędowym, romansie z “Lesiem”, bookcrossingu oraz o Człowieku zagadce.

Ala: Na początek opowiedz nam o tym, co lubisz czytać i jakie książki mogłabyś polecić.

Justyna: I co ostatnio czytałaś!

Kaśka: Uwielbiam książki, bo totalnie w nich tonę. Najchętniej czytam reportaże, książki dokumentalne, fabularyzowane, które opisują przeżycia autorów lub innych osób, będących inspiracją dla piszącego. Wszystko zaczęło się od “Jedz, módl się i kochaj”, którą szybko pochłonęłam. Następnie to była “Dzika droga” Strayed, która zainspirowała mnie do dalszych wypraw i nakłoniła do podążania za moimi marzeniami i celami. Ostatnio kupiłam książkę “Małe cuda”.

J. i A.: O, była u nas recenzja!

K.: “Małe cuda” to zbiór felietonów. Autorka prowadziła rubryczkę na portalu internetowym, gdzie odpowiadała na pytania od ludzi i tak powstała ta książka. Jestem także zachwycona “Beksińskimi” i to z wielu powodów. Fascynują mnie prace Beksińskiego, interesuje mnie jego życie oraz skąd brał inspirację. Podobnie historia ich stosunków rodzinnych, wszystkich powiązań.

Z innych przykładów, to coś zabawnego, czyli “Lesio” Chmielewskiej. W tamte wakacje miałam straszliwą chandrę, do tego cały czas padało. Agnieszka (moja siostra) podrzuciła mi tę książkę i powiedziała: “Masz, przeczytaj sobie!”. Jeden moment i mój zły nastrój przeminął. Potem żartowałyśmy z siostrą, że podążam ku mojemu ukochanemu Lesiowi, będziemy mieli romans albo małe tête-à-tête. Chmielewska jest rewelacyjna!

Wspominałam o książkach opartych na faktach, bo są dla mnie motorem napędowym, a do tego lubię wychwytywać coś z życia innych osób. Teksty z przekazem w stylu “Nie ma rzeczy niemożliwych, zrób to, działaj” niesamowicie mnie motywują, otwierają oczy i pokazują, jak to bywa w życiu innych ludzi, jakie mają perypetie.

Jako nastolatka przeczytałam całą serię książek Jonathana Carolla. Fascynował mnie jego świat fikcji, gadające psy itd., ale gdybym dziś do tego wróciła, to nie wiem, czy nie nudziłabym się. Teraz podążam za czymś innym, być może już z tego wyrosłam. Nigdy nie pociągała mnie fantastyka, a np. mój siostrzeniec uwielbia książki o magii i czarach. Jego to pociąga, a mnie nie, ale każdy ma swój gust.

Mam całe mnóstwo książek, o których mogłabym jeszcze opowiedzieć… W domu czekają na mnie opowieści podróżnicze, a dokładnie “Podróże małe i duże” Manna i Materny.

J.: Masz ją na własność?

K.: Tak, mogę pożyczyć. Z tą książką nie będę miała problemu.

(śmiech)

A.: Też kiedyś zaczęłam to czytać, ale nie mogłam przebrnąć. Trochę to było nudne.

K.: Ja jestem na trzydziestej stronie, ale póki co wygrały “Małe cuda”. Zapomniałam powiedzieć o jeszcze jednej książce, którą ostatnio kupiłam –  “Jesteś cudem” Reginy Brett. Wpisuje się w moje plany i oddaje to, co mam teraz w głowie.

J.: To też się u nas pojawiło.

A.: Tak, mamy recenzję.

K.: Znalazłam ją w Empiku, a kupiłam z dwóch powodów. Po pierwsze, potrzebuję teraz motywacji do działania i uwierzenia we własne siły, a po drugie, ważny jest temat. Książka opowiada historię kobiety, która nie wierzyła, że dożyje pięćdziesięciu lat, ze względu na raka. Teraz trochę zagłębiam się w tę tematykę. Chciałabym dowiedzieć się, jak ona poradziła sobie z walką i skąd wzięła olej napędowy. Czytam to na zmianę z “Małymi cudami”, więc zobaczymy, co wyniknie z tej mieszanki.

A.: Z tej tematyki mogę polecić “Chustkę”, może kojarzysz?

J.: Ona prowadziła bloga, prawda?

A.: Tak, ta książka to zbiór postów z bloga, którego prowadziła dziewczyna, normalnie sobie żyła, miała rodzinę, a pewnego dnia dowiedziała się, że ma raka. Starała się pisać dość optymistycznie, ale niestety nie udało się jej przeżyć.

K.: Właśnie tak ta walka wygląda.

A.: Warto przeczytać jej zapiski, opisywała swoją walkę i jak sobie z tym radzi. Książka jest mocna, wystarczy przytoczyć sytuację, w których rozmawiała ze swoim synem i tłumaczyła mu, że za niedługo już jej nie będzie. Nawet przez te kartki bije ogromna siła.

K.: A czytałyście wywiad z Katarzyną…?

J.: Tą z “Mam talent”?

K.: Albo z “X factor”, bo już nie pamiętam. Po jej śmierci… aż mnie ciarki przeszły, ukazał się wywiad w Wysokich Obcasach. Wiedziała, że zostało jej mało czasu, ale mimo wszystko próbowała wszystko podopinać, by jej syn nie został sam i miał zapewnione szczęście. Na samym końcu padają słowa, że szkoda czasu na bezcelową egzystencję – lepiej konsekwentnie spełniać swoje marzenia, brać z tego życia ile się da, bo nie wiadomo ile nam go zostało. A takie osoby, którym pozostała nadzieja, że może jednak się da,  faktycznie dają siłę.

A.: Niestety, jeden może się załamać, a drugi jeszcze będzie się starał.

K.: I właśnie dlatego tak potrzebna jest motywacja, pokazanie, że można coś jeszcze wycisnąć z życia, mieć uśmiech na twarzy i satysfakcję, że osiągnęło się coś więcej pomimo wszystko. Często zastanawiamy się z siostrą, co by było, gdyby np. potrącił nas samochód.

J.: No tak, zazwyczaj człowiek o tym nie myśli.

A.: Weszłyśmy na ciężkie tematy…

(śmiech)

K.: Ciężkie? Raczej piękne! Rozmawiamy o życiu, a to jest piękne, nie ma tu nic ciężkiego.

J.: A znasz bloga i książkę “Zorkownia” Agnieszki Kalugi?

K.: Nie.

J.: Autorka jest wolontariuszką w hospicjum i też porusza podobne tematy, ale w taki sposób, że to wciąga i fascynuje. Byłam ostatnio na spotkaniu autorskim w Księgarni pod Globusem, prowadziła je Anna Dymna.

K.: Widziałam, że byłaś.

J.: Ta Agnieszka ma dar ubierania trudnych tematów w ładne słowa, a dzięki temu to wszystko nie wydaje się aż tak przerażające. Wspiera chorych, ale także uczy się od tych, którzy odchodzą.

A.: W Cafe Foyer stoi półka bookcrossingowa. Mogłabyś nam o niej opowiedzieć?

J.: Interesuje nas od jak dawna tu jest i czy ludzie z niej korzystają? Jeśli tak, to co przynoszą, co wybierają?

K.: Kawiarnię otworzyłyśmy trzy i pół roku temu i już wtedy miałyśmy kącik z prasą i kilkoma książkami. Wcześniej prowadziłam biuro podróży i gromadziłam najróżniejsze przewodniki, a oprócz tego książki związane z turystyką – to właśnie one zasiliły nasz kawiarniany księgozbiór. Wśród nich była “Kinga i Chopin”. Któregoś dnia odwiedził nas jeden z aktorów Teatru, zobaczył tę książkę i powiedział: “Od roku szukam tego tytułu i nigdzie nie mogę go znaleźć! Czy mógłbym ją pożyczyć?”. Odpowiedziałam, że nie ma żadnego problemu.

Trochę później odwiedził nas chłopak, który podarował nam trzy lub cztery pudła z książkami. Zostawił nam m.in. podręczniki do geografii i jęzka niemieckiego, leksykony, lektury szkolne, bajki dla dzieci i kolorowanki. Nie wiem, skąd to miał, ale powiedział, że chętnie wymieni je na kawę albo herbatę. Potem stwierdził, że nie lubi kawy ani herbaty, więc po prostu to nam zostawia, ale chciałby czasem zaglądnąć i podmienić książki na inne. Odpowiedziałam, że zapraszamy w każdej chwili.

A.: A dalej tutaj przychodzi?

K.: Długo go nie widziałam. Wiem, że jest z Krakowa i mieszka z mamą.

A.: Człowiek zagadka!

K.: Dokładnie! Mówił, że często chodzi pod Halę Targową i tam wymienia książki, oprócz tego znajduje książki na śmietnikach, co dla mnie jest nie do pojęcia. Jak można wyrzucać książki? Już naprawdę lepiej oddać np. do domu dziecka, biblioteki.

Część biblioteczki powstała dzięki niemu, pozostałe książki pochodzą z naszych domów, od znajomych lub osób, które do nas zaglądają i wymieniają tytuły. W ten sposób zapełniłyśmy dwa regały. Mam jeszcze kilka książek w biurze, które trafią na półkę.

A.: To może na koniec parę słów zachęty, by nasi Czytelnicy zaglądnęli do Cafe Foyer.

K.: Mogę polecić to miejsce, bo jest bardzo przyjazne czytaniu, ze względu na ciszę i spokój. Można usiąść sobie na sofie lub w loży z kawą lub herbatą. Ceny nie są wygórowane (kawa – 7 zł, herbata – 5 zł), mimo że znajdujemy się w ścisłym centrum. Każdy z nas ma napięty grafik: uczelnia, praca, dom, zakupy, a nasza kawiarnia to taki przerywnik lub pit-stop. Imprezy robimy od godziny 19-20, zatem wcześniej bez problemu można zrobić sobie chill w naszej cichutkiej kawiarence. Można też umówić się na wymianę książek, tak jak my już się umówiłyśmy.

J.A.: Dziękujemy za rozmowę!

 

Rozmawiały: Justyna Sekuła i Alicja Knapik