Bookeriada

RECENZJA: AGNIESZKA OSIECKA, "DZIENNIKI 1945-1950"

Znamienną cechą poezji Agnieszki Osieckiej jest umiejętność uchwycenia detalu, drobnego szczegółu ludzkiego zachowania czy uczucia, strzępka rozmowy lub fragmentu krajobrazu. Poetka potrafiła wyłowić ten drobiazg i ubrać go w doskonały wiersz lub piosenkę. Niewątpliwie posiadała cenny dar obserwacji i analizy otaczającego ją świata, który doskonaliła, przez lata prowadząc dzienniki. Wydawnictwo Prószyński i S-ka oddaje w tym roku w ręce czytelników pierwszy ich tom obejmujący lata 1945-1950.

Pierwszy wpis w dzienniku pochodzi z 27 XII 1945 roku – dziewięcioletnia Agnieszka streszcza w nim sześć lat swojego życia i kończy w ten sposób: „Teraz będę pisać nieco obrazowiej, bo właśnie dzisiaj zaczęłam pisać mój pamiętnik i musiałam streścić szereg lat, a teraz będę pisała codziennie wieczorem przeżycia z całego dnia”. Osiecka dotrzymuje słowa i od tej pory zdaje dokładne relacje z minionych godzin. Skrupulatnie opisuje swój plan zajęć, notuje wrażenia z przeczytanych lektur i przeprowadzonych rozmów. Z niezwykłą precyzją opowiada każde zdarzenie, miejsce w którym przebywa i ludzi, których spotyka. Przy tym nie ogranicza się do przytoczenia suchych faktów ale wiele miejsca poświęca uczuciom. Liryzm, szczerość i wrażliwość bardzo wyraźnie zarysowują się na kartach pamiętnika. To pierwsze tak obszerne źródło, które pozwala poznać poetkę taką, jaka była naprawdę – nie ukryta za piosenką czy zapamiętana przez przyjaciół. Dzięki temu mamy również okazję obserwować emocjonalne dojrzewanie Osieckiej. Ciekawe i porywające jest także śledzenie zdarzeń które ukształtowały ją jako poetkę – skomplikowane relacje rodzinne, burzliwe czasy, w których dorastała. Tym samym Dzienniki uważnemu czytelnikowi dają możliwość obserwacji poszczególnych etapów doskonalenia warsztatu pisarskiego artystki.

Pamiętniki Osieckiej to pozycja niezwykle ważna, pomagająca zrozumieć zarówno twórczość wybitnej poetki, jak i jej złożoną osobowość.

Justyna Techmańska