Bookeriada

Recenzja: Egon Bondy, „Szaman”

I w tej pozie niemal dwumetrowy Vladimir zawiązywał sobie sznurowadło, a Egon przechodził tam i z powrotem pod jego zgiętym kolanem i krzyczał z dołu: Kurwa fiks! Kiedy opowiem o tym Zbyńkowi Fiszerowi, to dopiero się ucieszy! /Bohumil Hrabal „Czuły barbarzyńca”/

Egon Bondy czyli Zbyňek Fišer, Zbyňek Fišer czyli Egon Bondy to postać znana od lat polskiemu czytelnikowi dzięki przełożonemu przez Aleksandra Kaczorowskiego „Czułemu barbarzyńcy” Bohumila Hrabala. Trzeci z przyjaciół (poza samym autorem i Vladimirem Boudnikiem), nieduży mężczyzna, o którym Hrabal napisał, że w świetle słonecznym wyglądał jak faun, który wynurzył się właśnie z cysterny z piwem. Również Aleksander Kaczorowski przełożył na polski jego wiersze („Dzisiaj wypiłem dużo piw”) i powieść („Noga świętego Patryka”). Nareszcie, dzięki korporacji ha!art mamy także „Szamana”.

Powieść to niezwykła, między innymi dlatego, że usytuowana w czasach prehistorycznych. Prosta, klasyczna narracja mówi o życiu tytułowego, właściwie bezimiennego, bo opisywanego wyłącznie za pomocą wykonywanej profesji, szamana. Czytelnik śledzi jego codzienne życie w obozie, obowiązki, obrzędy, wierzenia i filozofię. Szybko jednak pojawia się niepokój. Jak to możliwe, że szaman-jaskiniowiec egzystujący wśród mamutów i reniferów, używa takich słów jak mokasyny, grzyby halucynogenne czy też (o zgrozo) Urząd Bezpieczeństwa? Szalone połączenie realiów szybko przestaje przeszkadzać, gdy zamysł autora staje się jasny – fabuła jest tylko pretekstem do wypowiedzenia prawd bardziej uniwersalnych. Jednak to kolejne manowce, po których autor prowadzi nas jak po prehistorycznym lesie osnutym mgłą. W kontekście „Szamana” mówi się i pisze o języku ezopowym jako próbie uniknięcia komunistycznej cenzury, ale bardzo trudno jest zrekonstruować jakiekolwiek tezy, które miałyby być oczywistym przesłaniem Bondy’ego ukrytym pod symbolicznym tekstem. Ta nieoczywistość książki jest jej wielką siłą.

Ale tak, są też te uniwersalne sensy i przeniesienia z realiów komunistycznej Czechosłowacji. Urząd Bezpieczeństwa burzy porządek spokojnego życia niewielkiej wioski, ludzie są ogłupiani i nawet jeśli trudno jest ich przekonać do ideologii to skutecznie można sprawić, aby nie wykazywali żadnych głębszych zainteresowań. Starzejący się szaman, pomimo swej wiedzy i mocy, musi ponieść duchowe i zewnętrzne konsekwencje swojej ucieczki od odpowiedzialności.

Szaman – tworzący własną filozofię przywódca działań kontrkulturowych młodzieży, niepokorny, obdarzony absurdalnym poczuciem humoru i nie stroniący od alkoholu, jest dla wielu bliski obrazowi legendy samego Egona Bondy’ego, który na kartach „Czułego barbarzyńcy” wciąż woła: Niech żyje permanentna rewolucja!

Po wszystkich zwątpieniach, świadomy własnego końca szaman układa „Pieśni ostatniego roku”, które kończy stwierdzeniem:

Że prawda nie
przeminie wiedział
choć wyrazić nie umiał

Podsumowując – aż chciałoby się powiedzieć: Kurwa fiks! Kiedy opowiem o tym Zbyńkowi Fiszerowi, to dopiero się ucieszy!

Aleksandra Byrska