Bookeriada

Recenzja: Jan Brokken „Bałtyckie dusze”

Kultura bałtycka – wydawać by się mogło, że komu jak komu, ale nam powinna być dobrze znana – w końcu Bałtyk jest dla nas czymś ważnym, czymś o co walczyliśmy w swojej historii niejednokrotnie, a co zostało nam w końcu dane 10 lutego 1920 roku, kiedy to generał Józef Haller wrzucił do morza platynowy pierścień, dokonując tym samym symbolicznych zaślubin Polski z Bałtykiem. Dostęp do morza zawsze oznaczał przewagę ekonomiczną, ale czy tylko ona się liczy? Czy tylko ona kształtuje bałtyckie dusze?

Jan Brokken skupia się na bałtyckich duszach z trzech krajów – Litwy, Łotwy i Estonii. Kraje bałtyckie – bo tak zwykło się je ujmować po wspólną nazwą – łączy wiele podobieństw, między innymi kulturowych, historycznych, politycznych. I chociaż nazywanie ich mieszkańców bałtami jest tak naprawdę błędne, ze względu na to, że Estończycy, z etnograficznego punktu widzenia, wywodzą się z całkowicie innej grupy ludów, niż Litwini i Łotysze. Słusznie jednak Brokken zauważa, że ich dusze są do siebie tak podobne, ukształtowane przez tak zbliżone wydarzenia, tak samo tragiczne i trudne. Celem Jana Brokkena było ukazanie dwudziestu siedmiu historii ludzi, którym ta niełatwa historia stanęła na drodze życia.

Wyznam bez bicia, że historia krajów bałtyckich nie jest moją mocną stroną – w czasie lektury „Bałtyckich dusz” dowiedziałam się, jak bardzo. Liczyłam na serię reportaży, które mnie wzruszą, być może mną wstrząsną, rozpalą emocje. I w niektórych przypadkach tak było, w większości jednak na przeszkodzie stanęła moja własna historyczna ignorancja i jest mi tym bardziej wstyd, że nie chodzi przecież o przeszłość jakichś odległych krajów, ale naszych niedalekich sąsiadów. Jeśli chodzi wybór postaci, które zaprezentował nam Jan Brokken, to w książce znalazło się miejsce dla ludzi znanych i mniej znanych, a wśród nich Sergiej Eisenstein – wybitny reżyser, Romain Gary – scenarzysta i reżyser, a także Jacques Lipchitz – rzeźbiarz. Niewątpliwie, najciekawsze historie dotyczyły artystów, pozostałym brakowało polotu, zdawały się być suche i do bólu codzienne.

Przyznać muszę na koniec, że w tych opowieściach i Litwie, Łotwie i Estonii za mało było… Litwy, Łotwy i Estonii. Otrzymujemy dość syntetyczne obrazy, które pokazują nam jak jest dziś, jacy ludzie w tych trzech krajach żyją. Mało jest natomiast wyjaśnienia, dlaczego jest jak jest, co ludzi ukształtowało. Tego trzeba się często dowiadywać samemu. A tej wiedzy, jak już mówiłam, u mnie niestety zabrakło.

Sylwia Tomasik