Bookeriada

RECENZJA: SIMON MAWER, "KOBIETA, KTÓRA SPADŁA Z NIEBA"

List znaleziony w ruinach budynku – Paryż, 1943 r.

                                                                                                                                Paryż, 19.03.1942
Drogi Klemensie,

Już szósty miesiąc podążam za Tą kobietą. Słyszałam jak zwą ją Mariane, Alice lub Anne – Marie. Któregoś dnia po prostu spadła z nieba i od tamtej pory uważnie śledzę jej poczynania. Z Londynu poprzez Paryż podążam za nią przez mroczne uliczki, obsypane tynkiem ze ścian, zrujnowane bruki, gruzowiska. Spotyka się z wieloma podejrzanymi ludźmi. Wielokrotnie udaje mi się usłyszeć strzępki rozmów. Często odczuwam strach i groźbę wiszącą w powietrzu związaną ze złapaniem lub śmiercią, jednak nie jest to na tyle silny bodziec, by odstąpić od tej niezwykłej kobiety. Wraz z nią zatapiam się w ciemność, skradam na palcach, wstrzymuję oddech i mam nadzieję, że tym razem także uda się nam przetrwać. Widzę jej rozterki, gdy podejmuje decyzje, wyznacza swoje cele i priorytety. Wybiera – między sercem a obowiązkiem, miłością a zdemaskowaniem, szczęściem a wiecznym żalem i niespełnieniem. Jest naprawdę fascynującą postacią…

Klemensie, moja podróż jeszcze potrwa. Muszę się dowiedzieć, jak skończy się historia tej kobiety. Moja ciekawość jest przerażająca momentami, ale nie mogę z tego zrezygnować. Nie wiem jak to wszystko się skończy. Mam nadzieję, iż uda mi się przeżyć. Wkrótce się spotkamy. Gdzie i kiedy – nie wiem. Będę Cię informować. Bądź zdrów.

Twoja François

Dominika Filek