Autorka przedstawia najnowsze odkrycia naukowe dotyczące niezwykłych ptasich zdolności, ubarwiając opowieść licznymi anegdotami. Jak się okazuje, poza doskonałą orientacją w terenie czy umiejętnością korzystania z narzędzi, zwierzęta te wykazują ogromną inteligencję społeczną. Potrafią zwodzić, manipulować i podsłuchiwać. Wzywają świadków, gdy odkryją śmierć swoich pobratymców, opłakują zmarłych i całują na pocieszenie. A niektóre potrafią nawet rozpoznać swoje odbicie w lustrze. To idealna lektura nie tylko dla miłośników ptaków, ale także dla wszystkich ciekawych otaczającego nas świata.

Czy wiesz, że…?

Czarnowron zdobywa swoje ulubione orzechy, kładąc je na przejściu dla pieszych. Czeka, aż przejeżdżające samochody zmiażdżą łupiny, a na czerwonym świetle spokojnie zbiera smakołyki.
Orzechówka popielata ukrywa swoje zapasy – nawet 30 000 ziaren – na obszarze kilkunastu kilometrów kwadratowych i potrafi je wszystkie odnaleźć po kilku miesiącach.
Przedrzeźniacz umie zapamiętać do 2000 różnych melodii, choć jego mózg jest ponad tysiąc razy mniejszy od naszego.

Jennifer Ackerman (ur. 1959) – pisze o nauce, przyrodzie i biologii człowieka od niemal 30 lat. Jej najnowsze książki to Dzień z życia twojego ciała; Ah-Choo!: The Uncommon Life of Your Common Cold; Chance in the House of Fate: A Natural History of Heredity oraz Notes from the Shore. Współpracuje m.in. z czasopismami „Scientific American”, „National Geographic” i „The New York Times”. Jest stypendystką Literature Fellowship in Nonfiction w ramach National Endowment for the Arts, Bunting Fellowship oraz Alfred P. Sloan Foundation.


Geniusz ptaków - okładka

Jennifer Ackerman
„Geniusz ptaków” – fragment

W CZASACH KIEDY DORASTAŁAM w stanie Maryland, wróble uważane były za „niedobre” ptaki. Nie tylko natrętne, agresywne i wścibskie, ale także brutalne, znane z uprzykrzania życia i przepędzania „dobrych” ptaków – jaskółek, drozdów, strzyżyków, a przede wszystkim błękitników.

Ich kiepska reputacja była w pełni zasłużona. Badaczka Patricia Gowaty, monitorując skrzynki lęgowe błękitników na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, odkryła w nich dwadzieścia osiem martwych dorosłych błękitników. Dwadzieścia z nich miało głębokie rany na głowach i piersiach; „osiemnaście z nich miało zakrwawione, pozbawione piór czubki głów i roztrzaskane czaszki”, napisała. W pobliżu osiemnastu z dwudziestu odwiedzanych przez nią budek widziano wróble na krótko przed i po śmierci błękitników.

Naturalnie są to jedynie dowody poszlakowe. Gowaty nigdy nie przyłapała wróbla w trakcie rozbijania głowy błękitnikowi. Mimo to w trzech budkach znalazła gniazda wróbli zbudowane na ciałach ofiar. Prawe skrzydło jednego z martwych błękitników zostało „rozpostarte, uniesione i wykorzystane jako element osłony gniazda wróbla zwyczajnego!”.

Zapewne słusznie uważa się wróbla za rozbójnika lub szczura wśród ptaków i piętnuje jako szkodnika, a nawet mordercę. Bez względu jednak na to, co ludzie o nim mówią, jest on niezaprzeczalnie skutecznym najeźdźcą, zdolnym zadomowić się niemal w każdym miejscu, do którego trafi. Spośród trzydziestu dziewięciu odnotowanych przypadków introdukcji wróbla trzydzieści trzy zakończyły się pełnym sukcesem.

Mniej więcej od piętnastu lat Daniel Sol rozważa, co sprawia, że ptak w rodzaju wróbla tak łatwo „wpasowuje się” w dowolne środowisko. Sol, ekolog z Hiszpańskiego Ośrodka Badań Ekologicznych i Leśnictwa Stosowanego, nazywa to paradoksem inwazyjnym: „Dlaczego obcy gatunek odnosi sukces w środowiskach, do których nie miał możliwości się przystosować ani nawet rozprzestrzenić się bardziej niż większość gatunków rodzimych?”. Co zapewnia niektórym ptakom przewagę w obliczu radykalnych zmian?

Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia przedstawiciele kilkudziesięciu egzotycznych gatunków trzymani poza naturalnymi obszarami swego występowania uciekają z klatek. Sol potrafi powiedzieć, które z tych ptaków będą na miejscu za dwadzieścia lat, buszując hałaśliwie wokół ławek w naszych parkach, skrzecząc w wielkich gniazdach na słupach telefonicznych, gromadząc się w olbrzymie stada przesłaniające całe niebo i wypierając rodzime gatunki. Opiera swoje przewidywania na wnioskach z obserwacji wspólnych cech charakteryzujących inwazyjne gatunki ptaków na całym świecie.

W przeszłości uczeni badający zjawisko sukcesu inwazyjnego ptaków skupiali się na wpływie ich obyczajów lęgowych, schematów migracyjnych, liczebności grup i masy ciała. Kilka lat temu Sol i jego kolega Louis Lefebvre postanowili sprawdzić, czy jakiejś roli nie odgrywają w tym również wielkość mózgu oraz inteligencja. Zaczęli od przeanalizowania danych na temat inwazyjnych gatunków ptaków na terenie i w okolicach Nowej Zelandii, w regionie, który mocno ucierpiał na skutek obecności wielu egzotycznych gatunków. Spośród trzydziestu dziewięciu sprowadzonych do Nowej Zelandii gatunków ptaków dziewiętnaście się zadomowiło; pozostałe dwadzieścia poniosło porażkę.

Kiedy obaj badacze przestudiowali cechy dziewiętnastu gatunków, które się przyjęły, i tych, którym się to nie udało, zauważyli dwie wyraźne różnice. Najbardziej skuteczni najeźdźcy mieli większe mózgi. Cechowała ich też większa zdolność do innowacyjnych, elastycznych zachowań, które Lefebvre uwzględnił swego czasu na swojej skali ptasiego IQ.

Sol zweryfikował później tę prawidłowość, przeanalizowawszy 428 przypadków ptasich inwazji na całym świecie. Kolonizatorzy, którym się powiodło, byli inteligentni i pomysłowi. Mocną pozycję w tym gronie zajęli mistrzowie innowacji, ptaki krukowate: wrona orientalna w Afryce, Singapurze i na Półwyspie Arabskim, wrona wielkodzioba w Japonii, kruk zwyczajny na Amerykańskim Południowym Zachodzie. Wszystkie posiadają duże mózgi – wszystkie też są uznawane za szkodniki w opanowanych przez siebie regionach.

Płazy i gady, które dokonały skutecznej kolonizacji, również mają większe mózgi niż ich mniej skuteczni krewniacy; podobnie jest u ssaków, w tym u Homo sapiens, nazywanego kolonizującą małpą, który opanował niemal każde siedlisko lądowe na ziemi.

Duże mózgi są kosztowne, bowiem ich rozwój i utrzymanie pochłaniają znaczne ilości energii. Uważa się jednak, że zwiększają szanse ptaków na przetrwanie, ponieważ umożliwiają im szybkie przystosowanie się do nietypowych, nowych lub skomplikowanych wyzwań ekologicznych, takich jak konieczność znajdowania nowych rodzajów pokarmu czy unikania nieznanych wcześniej drapieżników. Teoria ta jest znana pod nazwą hipotezy bufora poznawczego. Duży mózg odgrywa rolę „zderzaka”, który chroni zwierzę przed zmianami środowiskowymi, dając mu czas na zaadaptowanie się do nowych zasobów – wypróbowanie innego pokarmu, zapoznanie się z nowymi obiektami i sytuacjami, których bardziej „zaprogramowane” gatunki wolą unikać. Innymi słowy zapewnia im elastyczność niezbędną do zmiany dotychczasowych schematów zachowań. Sol powiada, że aby ptak mógł się zadomowić w nieznanym albo zmienionym środowisku, musi mieć smykałkę do robienia czegoś nowego.

Zrzut ekranu 2017-11-06 o 14.07.20

WIĘKSZOŚĆ PTAKÓW NIE SZUKAŁABY pokarmu na parkingu albo na dachu wieżowca. Aczkolwiek w mieście Normal, w stanie Illinois, dwóch ekologów obserwowało wróble zwyczajne, które przelatywały od jednego zaparkowanego auta do drugiego i pracowicie wydłubywały owady z kratek chłodnic. Zauważono również wróble, które późną nocą pożywiały się owadami koło reflektorów na platformie widokowej Empire State Building, osiemdziesiąt pięter nad ziemią.

To zaledwie kilka z bogatego repertuaru sztuczek, jakie mają w zanadrzu wróble zwyczajne. Opracowując swoje zestawienie pomysłowych zachowań ptaków, Louis Lefebvre przestudiował pod tym kątem 808 gatunków. Obok nazw wielu z nich na jego liście figuruje tylko jedna innowacja. Wróbel zwyczajny ma na swoim koncie czterdzieści cztery.

Wróble znane są z tego, że zakładają gniazda w nietypowych miejscach – na krokwiach, rynnach, dachach, podbitkach dachowych, w okienkach strychowych, otworach wentylacyjnych, rurach, sieciach przewodów – dosłownie wszędzie, gdzie się tylko da.

Pewien biolog w Missouri odkrył naprawdę niezwykłe miejsce gniazdowania, kiedy zauważył wróble, które zanosiły pokarm do pracującej pompy na szybie naftowym w McPherson, w stanie Kansas. Oglądając pompy z bliska, odkrył trzy gniazda, wszystkie z młodymi. Dwa z nich znajdowały się w ciągłym ruchu – co kilka sekund unosiły się na jakieś sześćdziesiąt centymetrów, a potem opuszczały wraz z każdym cyklem pracy pompy.

Co więcej, wróble wykładają wnętrza gniazd nietypowymi materiałami, na przykład piórami – bywa, że całymi setkami – które wyrywają żywym ptakom. Pewien obserwator z Uniwersytetu Wiktorii w Wellington, w Nowej Zelandii, w ciągu jednego wiosennego tygodnia przyłapał na gorącym uczynku kilka wróbli, które wyrywały pióra – sześć do siedmiu w ciągu godziny – wprost z kuprów wysiadujących jaja gołębi. „Wróbel przysiada zwykle na brzegu gniazda”, napisał, „wskakuje na grzbiet gołębia, wyrywa pojedyncze pióro konturowe i odlatuje”.

W niektórych miastach znajdziemy w gniazdach wróbli niedopałki papierosów wykorzystywane przez ptaki w charakterze środków odstraszających pasożyty. W niedopałkach znajdują się duże ilości nikotyny i innych toksycznych substancji, w tym śladowe ilości pestycydów, które odstraszają niebezpieczne robactwo. Trzeba przyznać, że jest to niezwykle pomysłowe zastosowanie tego materiału.

Wróble są też nadzwyczaj odkrywcze i pomysłowe, jeśli idzie o poszukiwanie nowych źródeł pokarmu. Są gotowe udać się wszędzie, nawet do najdziwniejszych miejsc, i spróbować wszystkiego, co może się nadawać do jedzenia. Odżywiają się pokarmami roślinnymi – głównie nasionami – ale również kwiatami, pąkami i liśćmi, a także owadami, pająkami, jaszczurkami, gekonami, a nawet potomstwem myszy domowej, nie wspominając już o szerokim asortymencie resztek z naszych stołów. Ich techniki żerowania bywają równie niekonwencjonalne. Widywano wróble metodycznie wyjadające owady z pajęczyn rozsnutych na balustradach wzdłuż rzeki Avon w Anglii. Na hawajskiej wyspie Maui wyspecjalizowały się w podkradaniu okruszków z balkonów gigantycznych nadmorskich hoteli, gdzie turyści jadali śniadania. Zamiast patrolować setki balkonów od strony plaży, wczepiają się pazurkami w betonowe ściany między nimi i czekają, aż obsługa poda śniadanie. W ten sposób nie marnują energii na latanie w tę i z powrotem i krążenie nad balkonami w oczekiwaniu, aż na stole pojawią się świeże bułeczki.

Chyba najsłynniejszym, iście prometejskim wyczynem wróbli okazało się „rozgryzienie” pewnego wymyślnego ludzkiego wynalazku. Kilka lat temu w Nowej Zelandii para biologów przyglądała się z zaskoczeniem i podziwem wróblom, które na dworcu autobusowym wielokrotnie otwierały automatyczne drzwi baru. Ptaki powoli przelatywały przed czujnikiem, zawisały przed nim w powietrzu albo siadały na nim i pochylały się do przodu, dopóki ich łebki nie uruchomiły mechanizmu otwierającego drzwi. Zrobiły to szesnaście razy w ciągu czterdziestu pięciu minut. Nowe automatycznie rozsuwane drzwi zostały zainstalowane zaledwie dwa miesiące wcześniej, lecz wróble bez trudu „rozpracowały” ich działanie. Wierzch czujnika pokryty był grubą warstwą ptasich odchodów.

Ptaki opanowały tę sztuczkę w różnych miejscach na terenie Nowej Zelandii. Według jednej z relacji wróbel otworzył dwoje automatycznych drzwi prowadzących do baru w budynku Muzeum Sztuki w mieście Lower Hutt. Po kilku minutach uruchomił oba czujniki, aby wylecieć na zewnątrz. Pracownicy baru dobrze znali tego ptaka (nadali mu imię Nigel), ponieważ dostawał się do ich lokalu w ten sposób już od dziewięciu miesięcy. Tamtejsi obserwatorzy zwrócili uwagę na fakt, że mimo obecności zarówno wróbli, jak i automatycznych drzwi w wielu krajach brak doniesień o podobnych wyczynach tych ptaków gdziekolwiek poza Nową Zelandią. „Wygląda na to, że albo zagraniczni ornitolodzy nie informowali o takich przypadkach”, napisali, „albo wróble w Nowej Zelandii są bystrzejsze niż w innych krajach”.

PORÓWNAJMY TERAZ WRÓBLE z powyższych opisów z kamusznikiem zwyczajnym, niedużym ptakiem brodzącym, który sytuuje się na jednym z najniższych szczebli drabiny innowacyjności. W swojej książce The Wind Birds Peter Matthiessen opisuje pewien wczesny eksperyment przeprowadzony przez osiemnastowiecznego angielskiego przyrodnika Marka Catesby’ego, który badał zachowania tego ptaka z rzędu siewkowatych: „Catesby dostarczał kamusznikowi kamienie do odwracania, aby móc obserwować z bliska sposób żerowania, któremu ptak zawdzięczał swą nazwę. W czasach gdy eksperymenty naukowe były znacznie mniej skomplikowane niż obecnie, ptakowi podsuwano kamienie, pod którymi nic nie było, w zawiązku z czym »nie znalazłszy pod nimi swego zwykłego pożywienia, zdechł«”.


Fragment zamieszczony dzięki uprzejmości Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kliknij TUTAJ, by przejść do możliwości zakupu książki.

wujlogo