Pytanie w tytule jest zadane celowo. Seks nie jest dla mnie równoznaczny ze współżyciem, a tym bardziej z wypełnianiem małżeńskiego obowiązku. Seks ma być przede wszystkim przyjemnością. Czy takie rozkosze były dozwolone kobietom w dawnych epokach?

Przed wojną nie. Panował wówczas kult podwójnej moralności. Było to wówczas dobrze przyjęte, ażeby chłopiec uczył się pod okiem ojca, jak działa kobieta, w domach publicznych. Uważano, że dobrze wpływa to na zdrowie mężczyzny – pozwala pozbyć się migreny czy też nadmiernego zdenerwowania. Lekarze zapisywali chodzenie do burdeli na recepty. Wnioskowano wówczas, by powstały „dobroczynne domy publiczne dla ubogich studentów”. Prostytutka była filarem życia społecznego.

Z kobietami było inaczej: zapewniano je, że by być godną swojego męża, muszą być anielsko czyste i dziewicze. Dlaczego? Oprócz męskiej hipokryzji powodem mógł być strach przed chorobami. Kiła, rzeżączka i syfilis siały spustoszenie. Dlatego też mężczyzna, by mieć pewność, że nie zarazi się taką chorobą wolał mieć za żonę dziewicę. Do tego warto przypomnieć podstawowy powód kultu dziewictwa, na którym to opierał się cały patriarchalny model rodziny – mężczyźni potrzebowali pewności, że dziecko jest ich. Co do samego stosunku w okresie przedwojennym to np. lekarze w Niemczech odradzali wszelkie pieszczoty, całusy lub objęcia. Dopiero na Drugim Zjeździe Kobiet Polskich Zofia Nałkowska ośmieliła się powiedzieć „chcemy całego życia”.

Walenty Miklaszewski (warszawski lekarz) w 1908 roku przeprowadził sondę wśród mężatek, jak udane jest ich życie seksualne. 18,5% stwierdziło, że jest znośne. 8% przyznało, że napawa je wstrętem.

Co się potem stało? Po I wojnie światowej z pejzażu miejskiego znikła instytucja przyzwoitki. Kobiety mogły już samodzielnie bywać w restauracjach i na ulicach. W czasie XX-lecia międzywojennego nastąpiła prawdziwa rewolucja seksualna. Kobiety zapragnęły mieć przyjemność z seksu, a także wypróbowywać partnerów przed ślubem. Pojawiło się coś takiego jak „chodzenie z chłopcem”, które było kolejnym etapem przed narzeczeństwem w drodze do ślubu. Dama, która sypiała z kawalerem, z którym potem się rozstała, nie była już zhańbiona na całe życie. Miała normalną szansę na późniejsze szczęśliwe życie. Pojawiły się głosy, że powinno się stosować małżeństwo próbne. Ale akurat tego typu opinie pojawiały się już wcześniej. Goethe pisał, że powinno się odnawiać śluby co dwa, trzy lata.

1904 rok to czas, gdy po raz pierwszy pojawił się temat edukacji seksualnej. To dziwne, że przez tyle lat się nic nie zmieniło, ale co najlepsze, potwierdziło to tylko moje przekonania. Edukacja seksualna jest potrzebna! Tyle lat, a ludzie wciąż nie zrozumieli, że lepiej, by to rodzice pospołu ze szkołą uświadamiali dzieci czym jest seks i dlaczego jest piękny, niż by dzieci dowiadywały się tego po kątach od dzieci kilka klas wyżej. Nic się nie zmienia, choć od 100 lat ciągle powtarza się, że: „Póki nieczysta szmata obłudy nie zostanie zdarta z oficjalnego wychowania muszą ten ciężar wziąć na siebie rozumni rodzice”.

Nawet jeśli choroby weneryczne zostały częściowo okiełznane penicyliną, to jednak wciąż pojawiał się problem niechcianych ciąż. Kobiety chciały doznawać miłości fizycznej a jednocześnie bały się konsekwencji w postaci rosnącego brzucha. Znalazł się i na to sposób. Powstały półdziewice, czyli kobieta, która została zdeflorowana psychicznie, ale nie fizycznie. Uprawiała każdy rodzaj seksu i pieszczot oprócz pełnej penetracji pochwy. Półdziewica to symbol przemian epoki.

Co świadczy o tym, że kobiety się wyemancypowały seksualnie w XX-leciu międzywojennym? Fakt, że pojawiły się wibratory. Damy niezadowolone z seksualnych umiejętności swojego męża mogły sięgnąć po tę maszynę.

Polecam „Epokę hipokryzji” osobom, który chciałby wniknąć głębiej w temat (nie tylko z perspektywy kobiecej). To genialne opracowanie, ponieważ jest nie tylko rzetelne, ale także bardzo ciekawe.

Opracowanie na podstawie książki „Epoka hipokryzji. Seks i erotyka w przedwojennej Polsce” (Wydawnictwo CiekawostkiHistoryczne.pl).

Karolina Baran

Fot. fragment okładki książki „Epoka hipokryzji”