Naszym zdaniem

Znany ze skrytości Murakami zaprasza czytelnika do swojego świata.

8
Styl i język
8
Treść i fabuła
10
Okładka
9
Zapach

Moja czytelnicza przyjaźń z Murakamim rozpoczęła się od książki „Norwegian wood”, którą gorąco polecali mi przyjaciele. To był strzał w dziesiątkę, a co jakiś czas z chęcią odświeżałam sobie ten tytuł. Oczywiście sięgnęłam również do innych powieści i opowiadań autora – w dużym skrócie można stwierdzić, że przez te lata towarzyszyły mi różne odczucia. Raz było lepiej, raz gorzej, ale taka burzliwa „relacja” jest znacznie ciekawsza od całkowitego zachwytu czy pogłębiającej się niechęci. Teraz w ręce wpadła mi najnowsza książka, czyli „Zawód: powieściopisarz”.

To podręcznik dla przyszłych pisarzy? Autobiografia? Nie do końca, choć te tematy również pojawiają się w książce. „Zawód: powieściopisarz” to zbiór jedenastu esejów. Podczas czytania kilka razy pomyślałam, że „przecież to już było!”. Wyjaśnienie pojawia się w posłowiu, ale zdradzenie go nikomu nie zepsuje lektury (a może wręcz przeciwnie) – Murakami pisał te szkice ot tak, dla siebie, a potem chował je do szuflady. Pierwsze powstały 5-6 lat temu, potem kolejne, zatem nic dziwnego, że coś może się powtarzać. Dobrze, że nie zdecydowano się na wykreślenie powtórzeń, bo teksty straciłyby swój urok niczym nieskrępowanego potoku myśli.

Te szkice to zbiór uwag, obserwacji, wspomnień oraz przemyśleń autora. Znany ze skrytości Murakami zaprasza czytelnika do swojego świata. Bez zbędnego rozpisywania się – zdecydowanie warto przyjąć to zaproszenie. Co więcej, ta książka to dialog Murakamiego z czytelnikiem. Dialog, nie monolog. Autor często zadaje pytania i skłania do pogrzebania we własnej pamięci i doświadczeniach, a czasem nawet pociesza. Warto zauważyć, że Murakami przedstawia jakieś zagadnienie związane z pisarstwem, by nagle płynnie przejść do zupełnie innego tematu, jak np. problemy japońskiego społeczeństwa. W swoje historie często wplata też anegdotki z życia pisarzy (m.in. Joyce’a, Prousta i Kafki), pisząc o oryginalności powołuje się na znanych muzyków, jak również często nawiązuje do filmów i książek. Nie zabrakło również opowieści o tworzeniu niektórych utworów Murakamiego.

Jaki powinien być pisarz? Murakami próbuje odpowiedzieć na to pytanie. Oczywiście wszyscy autorzy zawsze powtarzają, że czytelnicy są dla nich najważniejsi. Murakami również, choć zdaje sobie sprawę, że to frazes jakich mało. Któregoś pięknego dnia postanowił dać swoim czytelnikom możliwość zadania mu pytania, napisania kilku słów. Przygotował do tego stronę, a odzew był ogromny. Potem siedział przy komputerze, czytał wszystkie wiadomości i odpisywał na nie. Co działo się dalej? W świat poszła informacja (czy raczej podejrzenie graniczące z pewnością), że Murakami jest zbyt zajętym człowiekiem, więc wszystkie odpowiedzi na 100% wysyłała specjalnie zatrudniona osoba lub firma. I jak tu nie zwariować? 😉

Pisarz zresztą sam przyznaje, że nie do końca jest normalny. Po lekturze nie sposób się z tym nie zgodzić. Człowiek, który od końca lat siedemdziesiątych pisze książki i utrzymuje się z tego, uważa, że pisanie nie jest dla bystrych ludzi. Człowiek, który wyjechał z Japonii, bo tam jego kariera rozwijałaby się zbyt łatwo(!). Pomijając kilka zdań o konieczności bycia ambitnym, chęć podboju Stanów Zjednoczonych zaowocowała nie tylko międzynarodowym sukcesem, ale również ciekawymi wstawkami o tamtejszym rynku wydawniczym. Jeszcze bardziej interesująca jest krótka (i miejscami brutalna) analiza tego samego zagadnienia, ale w ojczyźnie pisarza. Czy azjatycki czytelnik różni się od europejskiego? Na czym polega – szokujący dla nas – podział literatury w japońskich księgarniach?

Nie będę ukrywać, że lektura tej książki była niezłą ucztą czytelniczą. Wielość tematów powoduje, że „Zawód: powieściopisarz” nie jest ani nudny, ani męczący – a tymi cechami określiłabym książkę „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, która również zahaczała o tematy autobiograficzne, a była jedną główną myślą rozwleczoną na prawie 200 stron. Na koniec jeszcze jedno – czas przestać analizować, czy Murakami W KOŃCU dostanie tego Nobla (lub inną nagrodę). Takie typowania pojawiają się rok w rok, a wystarczy ponownie zaglądnąć do ojczyzny pisarza. Tam powstała książka o tym, dlaczego Murakami NIE dostał pożądanej w Japonii nagrody. Czy autor zdecydował się na zakup? 😉

Alicja Sikora