Naszym zdaniem

Henry James ponownie konfrontuje ze sobą Amerykę i Europę. Tym razem w bardzo kameralnym utworze, który zaskakuje lekkością.

7
Styl i język
7
Treść i fabuła
6
Okładka
9
Zapach

Niedawno wydane Echo to kolejne spotkanie z twórczością Henry’ego Jamesa – pisarza, krytyka literatury, ale przede wszystkim uważnego i dociekliwego obserwatora rzeczywistości, który zasłynął jako reprezentant realizmu psychologicznego.

Niezbyt obszerna nowela (zaledwie 208 stron) była pierwotnie publikowana w odcinkach i nie należy do najbardziej rozpoznawalnych dzieł Jamesa (w przeciwieństwie do np. Portretu damy, Ambasadorów, Skrzydeł gołębicy czy Bostończyków). Jak w soczewce skupiają się w niej jednak cechy charakterystyczne dla twórczości prozatorskiej tego pisarza: pogłębienie psychiki bohaterów, zderzenie dwóch odmiennych światów wartości, fabuła, w której najważniejsze są nie zaskakujące zwroty akcji, ale ludzkie charaktery i reakcje na drobne zdarzenia.

Echo na pewno wyróżnia się w przeciwieństwie do innych dzieł Jamesa nieco lżejszym tonem, lecz i tak kontynuuje tematykę, która dominuje w twórczości tego pisarza. Mowa oczywiście o spotkaniu tego, co amerykańskie i europejskie, przesiąknięte wielowiekową tradycją oraz zakłamaniem. Przybyszami, reprezentantami Ameryki staje się tu rodzina Dossonów – ojciec wraz z dwiema dorosłymi córkami. Delia jest uosobieniem pragmatyzmu, zaś Francine to piękna i prostoduszna istota – czasem nawet aż za bardzo. W czasie pobytu we Francji towarzyszy im młody dziennikarz „Echa”, George Flack. Pewnego dnia przedstawia Francine Gastona Proberta, który od razu zakochuje się w dziewczynie i planuje z nią przyszłość, co nie do końca podoba się Flackowi…

Echo w krytyczny sposób pokazuje europejską mentalność. Krewni zakochanego Proberta mają o sobie bardzo wysokie mniemanie, a jednocześnie panicznie obawiają się ujawnienia pewnych szczegółów z ich życia. Ich zachowanie wobec Francine także ujawnia ich dwulicowość: udają akceptację narzeczonej, ale drobny incydent sprawia, że przechodzą do ataku. Na ich tle rodzina Dossonów jawi się jako ostoja spokoju, szczerości i dobrodusznego podejścia do świata. Jednocześnie Henry James stawia pytanie o to, czy rodzina stanowi wspólnotę związanych ze sobą ludzi, którzy się o siebie troszczą, czy też przypomina bardziej opresyjny system, który niszczy w jednostce to, co najlepsze? I na ile może wpływać na wybory dorosłego, zakochanego człowieka? Autor jasno sugeruje, iż poddanie się woli bliskich byłoby dla Gastona porażką, ostatecznym poświęceniem swojego szczęścia dla satysfakcji krewnych. Czy jednak młody mężczyzna odważy się na tak radykalny krok? Tego już nie zdradzę. Kto jednak kocha uważne spojrzenie w psychikę bohaterów, na pewno nie będzie rozczarowany.

Sylwia Kępa