Naszym zdaniem

Surowość i jednoczesne piękno przyrody są tu tłem dla dwóch historii z różnych czasów, a oprócz autora, w książce pojawia się jeszcze jeden głos, który zdecydowanie uatrakcyjnia ten tytuł.

9
Styl i język
10
Treść
9
Okładka
9
Zapach

Tym razem Jochen Hemmleb zabiera czytelnika do Karakorum, czyli drugiego pod względem wysokości łańcucha górskiego na Ziemi. Sposób w jaki o nim opowiada zachwyca – nawet najlepsze fotografie czy filmy nie dałyby tego samego efektu. Surowość i jednoczesne piękno przyrody są tu tłem dla dwóch historii z różnych czasów, a oprócz autora, w książce pojawia się jeszcze jeden głos, który zdecydowanie uatrakcyjnia ten tytuł.

To druga książka tego autora, którą miałam okazję przeczytać, i muszę przyznać, że po „Dramacie braci Messnerów” nie podejrzewałam Hemmleba o taką chęć opowiadania o swoich najgłębszych przemyśleniach i niemal poetycki język. Poprzednim razem zaimponowało mi to, że autor nie ograniczył się do przewertowania literatury górskiej na dany temat, wycinków z gazet czy Internetu. Teraz znów wybrał się śladami swoich bohaterów, w tym Hermanna Buhla – gwiazdy austriackiego alpinizmu. Opisywana w książce wyprawa odbyła się w 1957 roku i zakończyła się pierwszym wejściem na Broad Peak. Ekspedycję, w którą zaangażował się autor, zorganizowano w 2006 roku. Obie te historie wzajemnie się przeplatają ukazując wiele różnic (np. w sprzęcie), ale i nieco – co bardziej zadziwiające – podobieństw. Człowiek w tak trudnych warunkach zawsze będzie człowiekiem, a konflikty, strach przed niepowodzeniem, błędy i niedopatrzenia skutkujące śmiercią, zdarzają się niezależnie od tego, czy mówimy o latach 50., czy początkach XXI wieku.

Oprócz tych dwóch relacji (opisywanych zgodnie ze słowami Reinholda Messnera, które brzmiały: „Jest tyle prawd, ilu uczestników”) w książce znajdziemy rozległe i plastyczne opisy Karakorum, a dodatkowo w książce zamieszczono mapki regionu z zaznaczonymi trasami obydwu wypraw, bardzo dużo fotografii oraz kalendarium. Hemmleb dokładnie opisuje kolory, struktury, otaczające go zapachy i zmieniającą się przyrodę oraz przerażająco urzekający lodowiec Baltoro, którego wygląd opowiada własną historię. Nie zabrakło opisów miasteczek i samych Pakistańczyków – to oni byli największym zaskoczeniem dla autora. Okazali się przemiłymi i gościnnymi ludźmi, choć ich sposób załatwiania wszelkich spraw może być zdumiewający dla Europejczyka. Oczywiście wszystko się da, ale „inszallah” („jak Bóg pozwoli”).

Na początku wspomniałam o drugim głosie – należy on do Krystyny Palmowskiej*, która zgodziła się przygotować przypisy oraz posłowie. Dzięki temu książka stała się bliższa polskiemu czytelnikowi, a dodatkowo zyskała również uzupełnienia i sprostowania niektórych informacji podanych przez Hemmleba. Nasza himalaistka zwróciła również uwagę na bardzo istotną rzecz, która najprawdopodobniej zaważyła na wyprawie z 2006 roku. Autor nie jest lekarzem, ale z pewnością słyszał o wielu takich przypadkach, jako wspinacz być może widział to też na własne oczy. Czemu tego nie skojarzył i nie zareagował w sensowny sposób, gdy jeszcze nie było za późno? Jego plan od początku nie obejmował zdobycia szczytu, choć wędrówka ze sprzętem i samo przebywanie w tamtych rejonach również nie wyklucza zmęczenia, a stres też robi swoje. Oczywiście absolutnie o nic nie oskarżam Hemmleba, bo ocenianie z pozycji kanapy kompletnie nie ma sensu i zwykle jest krzywdzące.

Zawsze jednak można się zastanawiać, a wiele fragmentów książki to właśnie przemyślenia autora. Dotyczą one najróżniejszych rzeczy, np. zadaje on sobie pytanie, czemu właściwie się wspina i co mu to daje. Innym razem zastanawia się, czy powinno się znosić ciała wspinaczy z gór. Z kolei młody mężczyzna z wyprawy Hemmleba boi się porażki, bo wie, że w razie niepowodzenia, po powrocie usłyszy, że był „za głupi, aby wejść”. To jest właśnie szalony świat gór; świat, w którym jedna decyzja bądź 400 gramów mogą zadecydować o życiu lub śmierci.

*Krystyna Palmowska – polska alpinistka i himalaistka; pierwsza kobieta na świecie, która zdobyła Broad Peak.

Alicja Sikora