Naszym zdaniem

Jesteś miłośnikiem ciał niebieskich? Sprawdź, czy nie płynie w tobie krew królewska!

7
Styl i język
6
Treść i fabuła
9
Okładka
8
Zapach

Akcja Krótkiego panowania Pepina IV, powieści pierwotnie opublikowanej w 1957 roku, dzieje się – być może – w Paryżu powojennym. Piszę: „być może”, ponieważ autor datuje wydarzenia w niej opisane na tajemniczy rok „19..”. W każdym razie – jest Paryż, i wcale nie ten zakochanych (chociaż są też miłości i miłostki), lecz raczej Paryż anarchistów. Miasto stanęło przed poważnym kryzysem – systemem politycznym w absolutnej rozsypce. Nie pozostaje nic innego, jak przywrócić monarchię, tym bardziej, że w okazałym domu, razem z sympatyczną żoną i córką-indywidualistką mieszka miłośnik gwiazd i meteorytów, w którego żyłach płynie krew królewska.

Nie jest to zresztą zupełnie przeciętny mężczyzna. Owszem, zainteresowanie ciałami niebieskim wyróżnia go spośród bogatych mieszczan, ale ma jeszcze parę innych marzeń, jakim od czasu do czasu się oddaje. Pepin początkowo wcale nie chce być królem, woli siedzieć sam na dachu swojego domu i patrzeć w niebo, aniżeli wystawiać się na widok tłumu. Jako potomek Karola Młota, poczułby się prawdziwie królewsko, gdyby ofiarowano mu święty spokój, a także dyplom zasług w kwestiach niebiańskich odkryć, a nie koronę i berło. Jednakże nie tylko jego reakcję na wieść, że będzie monarchą, nazwać można szokiem i dezorientacją. Ciężko być królem, nie wiedząc, kim jest król. Ciężko udźwignąć wstyd, kiedy miało się wybitnych przodków, którzy chcieli być królami, a samemu chciałoby się tylko odrobinę rzadziej kłócić z żoną i sprzedawać trochę więcej wina, produkowanego z własnej, małej plantacji. A jeszcze ciężej być pionkiem w rękach politycznych partii, z której każda ma własny interes, aby szczodrego Pepina utrzymać przy władzy. Aby służyć swojemu narodowi, będzie musiał wymknąć się nie tylko straży pałacowej, ale także wszystkim ważnym i szlachetnym eminencjom, a także chrześcijańskim ateistom, chrześcijańskim chrześcijanom i wszelkim innym interesanckim frakcjom…

W wielu opracowaniach twórczości Steinbecka, jak i w zagranicznych recenzjach książki spotkamy się z opiniami, że historia Pepina nie jest najlepszą, jak wyszła spod pióra Noblisty, humor w niej jakiś mało śmieszny, fabuła nie jest tak absurdalna, jak mogłaby być… Niestety, muszę się zgodzić z tymi opiniami, chociaż o wiele przyjemniej byłoby im zaprzeczyć. Zdziwaczały Pepin, a nawet siostra zakonna Hiacynta, przyjaciółka jego żony, paląca papierosy i mieszkająca w królewskim pokoiku z widokiem na sadzawkę z karpami, nie rekompensują monotonii i nudy niektórych rozmów, w większości składających się na to dzieło. Akcja usypia, jakbyśmy sami byli królem, który wypił o jednego drinka za dużo. A propos drinków…

Polubiłam Clotilde, córkę Pepina, która wyruszyła do Ameryki i wróciła do Francji odziana w dżinsy, półbuty z kolorowymi noskami i męską koszulę, a jej styl przejęły miliony dziewcząt, które nazywano później „Les Jeannes Blues”. Nie przeszkadzało mi zupełnie, że o „Les Jeannes Blues” mówiło się, że są jeszcze bardziej niedbałe i niechlujne od egzystencjalistek. Byłam dumna z Clotilde, że czcili ją antyegzystencjaliści, chociaż zupełnie nie rozumiem, dlaczego zdecydowała się mieć swój stolik w kawiarni, gdzie gromadzili się jej miłośnicy i wyznawcy – powinna była raczej odpowiadać na pytania z zakresu religii, filozofii, polityki i estetyki w jakimś mniej „egzystencjalistycznym” miejscu, choćby w ulubionym kinie, po seansie, albo w jednym z drewnianych domków w stylu Dzikiego Zachodu, które – już jako córka króla – zarządziła ulokować w okolicach Wersalu. Chętnie posprzeczałabym się z nią o przewagę Marlona Brando nad Albertem Camusem.

Francuzi wcale nie pogniewali się na Steinbecka, że jego historyjka dzieje się w Paryżu. Grzechy i grzeszki rządu, opisane w książce, równie dobrze mogłyby rozkwitać w Krakowie czy Warszawie. Chciwym pobudkom i próżnym motywacjom nie zawsze towarzyszą nagłośnione, śmieszne porażki, a kombinatorzy wychodzą cało z tysięcy afer, jakimi żyją stolice na całym świecie. Na rysowanej okładce amerykańskiego wydania The Short Reign of Pippin IV z 1968 roku czerwona korona zdobiła marmurową głowę króla, odrobinę przechylającą się na cokole. Polskie tłumaczenie książki autorstwa Danuty Dowjat i Anny Marii Nowak zdobi kawowa okładka z fotografią twarzy mężczyzny, w zadziwieniu przyglądającemu się ozdobie własnej głowy. Można by pomyśleć, że mamy do czynienia z książką historyczną… I w gruncie rzeczy coś w tym jest.

Joanna Roś