Bezdomność jest albo wyborem człowieka, albo wynika z czynników, które doprowadzają człowieka do życia na ulicy. Niejednokrotnie zdarzało mi się być zaczepianym z prośbą o „20 groszy do bułki”. Prawda jest jednak taka, że nie wiemy nic o bezdomnych. Ani jak wyglądało ich życie wcześniej, ani od jak dawna usiłują przetrwać w miejskiej dżungli.

Katarzyna Michalak swoją historię rozpoczęła od momentu próby popełnienia samobójstwa przez Kingę, główną bohaterkę powieści. Zamknięta przez długi czas w ośrodku psychiatrycznym, Kinga trafiła na bruk, gdyż nikt nie chciał jej pomóc. Aż do pewnej wigilijnej nocy, kiedy to na jej drodze pojawił się Kacper. On, mały i wychudzony, uciekinier z domu, przyplątał się za nią do garażu, gdzie chciała zakończyć swój żywot. Jednak serce Kingi nie pozostało niewzruszone. Co takiego bowiem sprawia, że człowiek nieraz ma większe uczucia względem zwierząt (w tym wypadku kota) niż innych ludzi? To pytanie pozostanie bez odpowiedzi.

Tak rozpoczyna się trzymająca w napięciu do ostatniej strony powieść, która zapada w pamięć i wywołuje łzy. Ciąg zdarzeń przedstawionych w książce nie pozwala się nudzić. O nie! Od lektury wręcz nie można się oderwać, by nie poznać dawnego życia Kingi oraz losu jaki został jej zgotowany.

Pomocna dłoń dawnej rywalki (Aśki – dziennikarki), pozwoliła bezdomnej na powrót do społeczeństwa. Nowa przyjaciółka chciała upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: zrobić coś dobrego dla bezdomnej i napisać artykuł do gazety, aby móc się wybić. I tak też mogło by się stać, gdyby nie „genialny” pomysł redaktora naczelnego. Historię, która trafiła na jego biurko, zamienił według swojego „widzimisię” w tanią sensację. Na dodatek tragiczną w skutkach.

Historia zapada głęboko w pamięć i niełatwo się od niej uwolnić. Daje nam pokaz tego, jak trudno na nowo komuś zaufać oraz jak łatwo chcemy osiągnąć sukces czyimś kosztem. W powieści „Bezdomna” każdy może odnaleźć coś dla siebie, bo jest w niej uniwersalna złota rada powielana po wielokroć, ale zawsze aktualna. Prozę tę zdecydowanie stawiam obok książek Anny Onichimowskiej, w których poruszane są podobne problemy.

Dariusz Makowski