Naszym zdaniem

Co ma wspólnego Stanisław Soyka z Siekierą, czyli przewodnik po polskich nagraniach jazzowych (i innych).

8
Styl i język
4
Treść i fabuła
5
Okładka
8
Zapach

Polish Jazz Recordings and Beyond Macieja Lewensteina to pozycja, wydawałoby się, niemal obowiązkowa – dla tych, którzy głoszą, że „się na muzyce znają”, czy tych, co muzyką po prostu żyją. Pomimo wyciszonej, żałobnej kolorystyki okładki, Lewenstein w swoim specyficznym „przewodniku”, nakierowuje uszy potencjalnych słuchaczy na dźwięki wszelkich barw. Tyle, że momentami wychodzi z tego nie różnorodność i bogactwo, a kakofonia.

Mamy do czynienia z monografią polskich wydawnictw płytowych, ułożoną alfabetycznie – nazwiskami wykonawców bądź zespołami. Na okładce czytamy, że płyty zostały poszeregowane w zorganizowany sposób. „Autor opisuje także płyty ze współczesną muzyką klasyczną czy rockiem….”. (Czy reagee, czy piosenką poetycką, czy folkiem, itd., itd. – powinniśmy dodać). Jej encyklopedyczny układ nie jest jednak do końca przejrzysty. Nazwiska wykonawców poprzedzają ich imiona i tak na przykład hasło „Henryk Alber&Janusz Strobel”, a wcześniej hasła „Ajagora” czy „Alameda 3”.  Po „Maciej Obara” pojawiają się „Oczi Cziorne”, a dalej „Marcin Olak”… Jakkolwiek trudne by było studiowanie tomu, promowanie polskiego jazzu wśród zagranicznych fanów tej muzyki i założenie, że polski jazz może służyć jako reklama naszego kraju to idee, za które Lewensteinowi należą się słowa uznania. Ale główny haczyk tkwi w słowie „beyond” w tytule dzieła. Autor wyjaśnia, dlaczego zajmuje się głównie jazzem nowoczesnym – na przykład dlatego, że nie jest fanem tradycyjnego jazzu. Tłumaczy się, dlaczego interesują go artyści, którzy nie są Polakami – wierzy, że zasługują na szerszą uwagę, poza tym wielu z nich współpracowało z polskimi twórcami. We wstępie do Polish Jazz Recordings… pisze także, że – prócz nagrań jazzowych – omawia pewne wydawnictwa muzyczne, przynależące do muzyki pop, reprezentujące piosenkę kabaretową, etno, folk, czy współczesną muzykę klasyczną. Oczywiście są tego powody. Na przykład Lewenstein pisze o Czesławie Niemenie, ponieważ ten współpracował z muzykami jazzowymi. Podobnie zrozumiałe jest, że nie omija współczesnej muzyki klasycznej – ta również czerpie z języków jazzu, a poza tym fascynuje Lewensteina. Opisom wydawnictw innego typu muzyki, które najbardziej mnie zaintrygowały, towarzyszą takie stwierdzenia: „Oczywiście, to nie jest muzyka jazzowa. Ale Dezerter jest bardzo ważny…” i tak dalej. W ten sposób (pomijając już fakt, że znalazłyby się argumenty za dołączeniem autorów Blasfemii do zbioru, inne niż streszczające się w kwestii: „tak, ponieważ są ważni” – w końcu w 2006 roku ukazała się Punk’s Not Jazz – dwupłytowa kompilacja ich „największych hitów”) główne idee tomu wymienione powyżej rozmywają się, ponieważ dobór tego, co „beyond” nie jest odpowiednio uzasadniony w kontekście do celów publikacji. Nie zawsze jazz jest punktem wyjścia do poszukiwań (chociaż we wprowadzeniu do książki znajdziemy skrótową historię polskiego jazzu), dlatego może zastanawiać nieprzystawalność wiodącej myśli publikacji do tego, co znalazło się w książce, „ponieważ jest ważne”, i wcale nie na marginesie. Biorąc pod uwagę, że żadna z ostatnio opublikowanych książek, poświęconych polskiemu jazzowi, nie koncentrowała się tak szeroko na jazzowych nagraniach, ale pierwszeństwo dawała biograficznym czy historycznym aspektom, zastanawia mnie, dlaczego, mając już takiego asa w rękawie, autor nie postarał się na wstępie wyjaśnić temu miłośnikowi jazzu, Anglikowi, Litwinowi czy Słowakowi, któremu przede wszystkim chce się opowiedzieć o losach tej muzyki w Polsce, dlaczego razem z Soyką będzie wręczać mu się Siekierę (albo, dla lepszego efektu, razem z Kaliną Jędrusik, i dodam, że Siekierę bardzo lubię). Wyłącznie w przypadku płyty Ballady Tomasza Adamskiego, założyciela Siekiery, autor pisze: „To nie jest jazz, ale bardzo oryginalna forma muzyki gitarowej, która, jak przeczuwam, wpłynie na przyszłe zmiany relacji na lini jazz-folk-rock”. Dlaczego więc opisywać całą dyskografię Siekiery? Tego rodzaju pytanie można by zadać w przypadku wielu haseł z Polish Jazz Recordings… Odpowiedź autora nie jest wystarczająca.

Bibliografia do opisu ponad 1700 płyt to 61 pozycji, od The Penguin Guide to Jazz po panmietek. blogspot. Nie doszukałam się w spisie bibliograficznym Wikipedii, a i na nią powołuje się autor. Na przykład sporządzając hasło dotyczące Jaromira Nohavicy, „cytując wikipedię” opisuje historię miasta Cieszyn.

Książka liczy 554 strony. Nie ma żadnych ilustracji. Jedynym kolorem prócz czerni i bieli, na jaki się w niej natkniemy jest czerwień. Mały, czerwony kwadrat na okładce, w który wpisano tytuł książki i nazwisko autora, oraz czerwona czcionka tytułu książki na jej grzbiecie. Książka kosztuje 150 złotych. Strach pomyśleć, co by było, gdyby cena książki miała wzrastać w zależności od występujących w niej kolorów. A do tego jeszcze dochodzi koszt przesyłki…

„Oczywiście Dąbrowski to nie Frank Sinatra” – czytamy w Polish Jazz Recordings, która „Laroussem” oczywiście też nie jest.

Joanna Roś