Naszym zdaniem

W roku 19994 w Srebrenicy na terenie dzisiejszej Bośni i Hercegowiny doszło do ludobójstwa na bośniackich mężczyznach i chłopcach. Łącznie 8 tysięcy osób straciło życie z rąk tych, którzy często sami działali pod przymusem. „Jakby nikogo nie było” to wielopłaszczyznowa historia winy i jej poczucia. Kto bowiem w Srebrenicy chciał ocalić swoją niewinność, musiał umrzeć.

7
Styl i język
7
Treść i fabuła
10
Okładka
6
Zapach

Pomimo tego, że Marco Magini był jeszcze dzieckiem, gdy Europą wstrząsnął konflikt na Bałkanach, przekazy telewizyjne z tamtych czasów wpłynęły i ukształtowały w pewien sposób młodego Włocha. Swojej debiutanckiej powieści, Jakby nikogo nie było, poświęcił 4 lata, a efekt jego pracy dostępny jest w polskich księgarniach od 10 maja. Zanim jednak postanowicie sięgnąć w kierunku przyciągającej oko okładki, zatrzymajcie się na chwilę, nie jest to bowiem historia bohaterskich czynów. Wręcz przeciwnie, Magini pokazuje nam świat zezwierzęcenia, w którym brat podnosi rękę na brata.

Powieść została napisana z perspektywy trzech osób, Romeo Gonzáleza – sędziego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, Dirka – żołnierza sił ONZ stacjonującego w Srebrenicy, oraz Dražena Erdemovića – jedynego skazanego z 10. plutonu sabotażowego za zbrodnie wojenne. Każda z narracji opowiada tragedię z innej strony. Srebrenica nie jest bowiem jedynie symbolem masakry na tle etnicznym, jest też symbolem bezradności i pasywności. Przede wszystkim jednak, Magini porusza kwestią naszego człowieczeństwa i jak niewiele trzeba aby z człowieka wydobyć to co w nim najgorsze.

Konflikt w byłej Republice Jugosławii przez wielu cywili nie był traktowany poważnie, stąd też powszechnie panujące było przekonanie, że wojna szybko się skończy, a życie wróci do normalności. Magini świetnie opisuje zeznania Erdemovića na temat reakcji o wojnie:

Nawet gdy dobiegły nas pierwsze strzały, wciąż myśleliśmy, że to przejściowe napięcia. Słoweńcy mogli się nawet odłączyć, ale cała reszta Jugosławii była zbyt zróżnicowana etnicznie by wytyczyć w niej jakiekolwiek granice.

Z tego właśnie powodu wielu moich rówieśników nie wzięło na serio wybuchu wojny. Zaciągnięcie się do wojska zdawało się czymś niewiele poważniejszym niż kibicowanie jednej czy drugiej drużynie.

Wojnę na Bałkanach zlekceważyło również ONZ, które miało być gwarantem złagodzenia sytuacji. Przyjęto jednak najgorszą z możliwych postaw. Polegała ona na trzymaniu wysoko niebieskiej flagi, żeby przypadkiem dzienna porcja granatów nie posypała się[…] na głowy sił pokojowych. Nawet gdy Serbowie coraz śmielej testowali cierpliwość niebieskich hełmów, stanowisko organizacji pozostawało niezmienne:

Mandat ONZ: nie możemy strzelać, strzelanie oznaczałoby zajęcie stanowiska w tym konflikcie.

Obraz bezczynności narysowany piórem Włocha to świadectwo tego, jak niewiele trzeba, aby zło zwyciężyło. Jeżeli spoglądamy na dalszą część tej tragedii z tej perspektywy, to należałoby zadać pytanie: czy żołnierze pokroju Dirka i Dražena mieli realny wpływ na to, co działo się później w Srebrenicy? Czy prosty żołnierz wykonujący rozkazy przełożonego jest winny ich wykonania? Czy samo to, że patrząc bezczynnie lub wykonując polecenia, wyrwali z siebie kawał człowieczeństwa, nie jest wystarczającą karą?

Ciężko odpowiedzieć na te pytania jednoznacznie. Czytając książkę jesteśmy jedynie wtórnymi świadkami tragedii ludzkiej. Tragedii, w obliczu której niektórzy wykonując rozkazy próbowali ratować okruchy swojej „niewinności”.

Jest mi straszliwie przykro, że wszystko to się zdarzyło, ale nic nie mogłem zrobić. Zrobiłem coś wtedy, kiedy mogłem – powie podczas procesu Dražen Erdemović zostawiając w nas całe mnóstwo pytań, na które nigdy nie znajdziemy odpowiedzi.

Jakby nikogo nie było to dobrze opisana historia zbrodni w Srebrenicy. Jest rzetelna i wstrząsająca. Jest to książka, na którą człowiek nieznający wojny nie jest w stanie się przygotować. Wyobraźnia będzie tutaj waszym największym wrogiem, więc zanim weźmiecie do ręki powieść Marco Maginiego zadajcie sobie jedno pytanie: czy boicie się najczarniejszych kątów własnej wyobraźni? Nie?

A powinniście.

Rafał Czekański