Naszym zdaniem

Zbrodnicze historie związane z winem. Fascynujące opowieści o tym, jak wielką rolę odgrywa i do czego wino prowadzi ludzi, którzy są z nim związani. Wszystko opatrzone dużą dozą dobrego humoru.

10
Styl i język
9
Treść i fabuła
8
Okładka
9
Zapach

Wina nie pijam – wyznam na wstępie. Ale być może zacznę. To efekt działania lektury. „Zbrodnia i wina” Michała Bardela potrafi zdziałać cuda. Ja, „winna ignorantka”, daję się skusić. Na razie na lekturę książki o winie, czego bym pewnie nigdy nie zrobiła, gdyby nie pojawiło się ono na kartach opowieści w zestawieniu ze zbrodnią. Niedługo jednak pewnie skuszę się i na wino, bo dzięki Bardelowi w końcu wiem, jakie wybrać. A to wszystko sowicie okraszone historiami kryminalnymi. Połączenie idealne – „Zbrodnia i wino”.

Święta prawda zamieszczona została na okładce książki, bowiem rzeczywiście mamy do czynienia z „sensacyjnym przewodnikiem po winach świata”. Zabójczo dobrym przewodnikiem moim zdaniem. Nigdy bym nie przypuszczała, że przyjdzie mi recenzować książkę o winie. Ale cóż było robić, skoro autor, świadomy współczesnych trendów czytelniczych, postanowił połączyć dwa elementy: swoje zamiłowanie do wina i przepis na bestseller, czyli kryminał? Przeczytałam, a właściwie pochłonęłam (aż mi wstyd, bo rzecz traktującą o winie sama potraktowałam tak, jakby to była byle lemoniada – wychyliłam jednym haustem).

Michał Bardel przeprowadza czytelnika przez najsłynniejsze winiarskie rejony świata. Co ciekawe, z każdym z nich wiąże się jakaś historia kryminalna, jakaś afera na wielką skalę. Ponad to, afery te, skandale i zbrodnie często nie sięgają w odległe czasy, ale dzieją się niemalże na naszych oczach, w czasach nam współczesnych. Ta aktualność nadaje całości pikanterii. A kiedy historia dobiegnie już końca autor z niebywałą gracją przechodzi do kwestii natury winiarskiej. Co, skąd pochodzi, jakie wybrać, gdzie kupić, ile kosztuje, dlaczego smakuje tak, nie inaczej. To ostatnie mnie w szczególności zainteresowało. Okazuje się bowiem, że niuanse związane z hodowlą czy przetwarzaniem winogron, mają ogromne znaczenie dla ostatecznych walorów smakowych napitku. Zbrodnia i wino przeplatają się w opowieściach Bardala bardzo płynnie, nie powodując niesmaku i nudy. Jeśli by zaś ktoś chciał teraz zapytać, a jakież to historie mogą być z winem związane, powiem: jeśli nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Ten, kto w winie gustuje, pewnie już zna nową książkę Bardela „Zbrodnia i wino” i pewnie nie muszę go do jej lektury zachęcać. Dlatego skieruję swoje słowa przede wszystkim do podobnych mnie „winnych ignorantów”, którzy nie czują potrzeby czytania nudnych podręczników o winie. Ten przewodnik w żadnym razie nudny nie jest. Nie nosi na sobie najmniejszych znamion podręcznika. Jest do granic rozrywkowy, napisanych przy tym w taki sposób, że jego czytanie zdaje się odbywać z pominięciem książki. Jakbyście siedzieli z autorem twarzą w twarz i prowadzili z nim rozmowę. O winie, oczywiście. Bo jak się okazuje, to również jest temat na wielostronicowe opowieści. Wino, choć i boskie i grzeszne równocześnie, posiada jeszcze jedno, mocno sensacyjne oblicze, które pcha ludzi do najcięższych i najbardziej zaskakujących przestępstw. Polecam. Dla mnie to największe kryminalne zaskoczenie roku. Nie wierzyłam, że o winie można pisać w tak interesujący sposób. Obym mogła być częściej tak mile zaskakiwana!

Na zakończenie pozwolę sobie na niewielki cytat, który pokazuje skąd w Bardalu skłonność do tak dobrego łączenia dwóch odległych zagadnień, którymi są wino i zbrodnia, a który także zaprezentuje jego dowcip i talent pisarski:

Zanim zostałem dziennikarzem, a jeszcze wcześniej historykiem filozofii, miałem zostać kryminalistykiem (lub przynajmniej – w razie niepowodzenia – dobrze wykształconym kryminalistą).

Sylwia Tomasik