Naszym zdaniem

Kolejny dowód na to, że dobra literatura powinna przede wszystkim bawić.

9
Styl i język
9
Treść i fabuła
8
Okładka
7
Zapach

Po niewątpliwym sukcesie Braci Sisters kanadyjski pisarz powraca z kolejną zachwycającą powieścią. Tym razem Patrick DeWitt przenosi czytelnika do dziewiętnastowiecznej Europy, do świata baronów, poddanych, sprytnych złodziejaszków, ludzi walczących za sprawę oraz biednych mieszkańców miasteczka.

Lucien Minor jest znudzony. Znudzony swoim dotychczasowym życiem i rozczarowany przyszłością malującą się w szarych barwach. Jednak pod wpływem impulsu, wywołanego przez tajemniczego nieznajomego, przyjmuje posadę podmajordomusa w zamku barona von Aux. Bez żalu żegna się z rodzinnym miasteczkiem i wyrusza w drogę. Na miejsce dociera szczęśliwie, lecz bez swego skromnego dobytku. Pierwsza wizyta w zamku również nie napawa optymizmem – posiadłość barona von Aux zdaje się zupełnie opustoszała. Wkrótce Lucy przekonuje się, że jedynymi osobami, które nie uciekły z okazałego zamczyska, są pan Olderglough, kucharka Agnes i sam baron, którego jednak nikt nie chciałby spotkać. Chłopiec mimo wszystko postanawia nie porzucać dopiero co objętej posady i powoli dopasowuje się do codziennego rytmu mieszkańców. Nie ukrywa również, że powodami, dla których nie chce opuszczać zamku, są chęć rozwikłania tajemnicy zaginięcia jego poprzednika, ucieczki baronowej, stanu psychicznego barona oraz pragnienie nawiązania bliższej znajomości z mieszkającą nieopodal Klarą.

Podmajordomus Minor należy do tych pozycji, których nie sposób zaszufladkować. Patrick DeWitt misternie splata w swej powieści elementy europejskich baśni (które podobno stały się impulsem do napisania tej książki) z powieścią grozy oraz historią o odbierającej zdrowy rozsądek miłości. Przy tym czytelnik nie ma prawa się nudzić – losy Lucy’ego obfitują w nieoczekiwane zwroty akcji, a fabułę wzbogacają liczne dygresje. W Podmajordomusie komedia miesza się z tragedią, realizm z absurdem, co daje poczucie, że „otaczającego świata nie scala żaden sens, a moralność jest zaledwie konstruktem społecznym, któremu hołdują głupcy”.

Jedną z największych zalet powieści jest język, jakim została napisana. DeWitt bawi się słowami, stosuje liczne gry z czytelnikiem oraz w doskonały sposób eksponuje komizm wynikający z niedomówień, nieporozumień i przesłyszeń. Dialogi bohaterów są przestylizowane – bez względu na to, jakiego pochodzenia społecznego są rozmówcy – co stanowi prawdziwą ucztę dla miłośników dobrej literatury.

Justyna Techmańska