Stephen King jest autorem cieszącym się popularnością na całym świecie. Jego powieści należą już niemal do klasyki horroru, dlatego każdy nowy tytuł pozostaje z niecierpliwością wyczekiwany przez fanów. Czy „Joyland” zaspokoi oczekiwania czytelników i zapisze się w ich pamięci jako kolejna doskonała powieść Króla Horroru?

Devin Jones jest młodym studentem, który na czas wakacji zatrudnia się w Joylandzie – małym parku rozrywki. Już pierwszego dnia poznaje historię morderstwa, jakie przed laty popełniono w Straszyn Dworze, jednej z atrakcji Joylandu. Dowiaduje się również, że duch zamordowanej dziewczyny nadal pokazuje się niektórym klientom i pracownikom. Devin postanawia odkryć tajemnicę mordercy i pomóc odejść niemogącej zaznać spokoju duszy młodej kobiety. Pomaga mu w tym przyjaciółka z pracy oraz niepełnosprawny chłopiec obdarzony darem jasnowidzenia.

Najnowsza powieść Króla Horroru może rozczarować znawców pozostałych dzieł autora. Fabuła jest przewidywalna i niezwykle uproszczona. Składa się z dobrze znanych schematów wykorzystywanych przez Kinga w pozostałych pozycjach. Nie ma w niej natomiast grozy, napięcia i tajemnicy, które powinny towarzyszyć czytelnikowi już od pierwszych stron. „Joylandowi” bliżej do kryminału okraszonego odrobiną mistycyzmu niż niezapomnianych dzieł Stephena Kinga, takich jak „Lśnienie”, „Wielki marsz” czy „Miserry”.

Justyna Techmańska