Gdy wchodzę do księgarni i widzę stosy papierowego szczęścia, zawsze bezproblemowo dostrzegam książki z Wydawnictwa MG, bo wyróżniają się charakterystycznymi okładkami,  a do tego są ładne i estetyczne. Oczywiście książka nie jest jedynie ozdobą na półce albo zapychaczem wolnej przestrzeni. Wszyscy wiemy, że najciekawsze jest to, co znajdziemy w środku – pod tym względem również można zaufać MG. W ofercie znajdziemy klasykę, literaturę współczesną oraz debiuty.

Na skrzynkę mailową Bookeriady zawsze dostaję dużo wiadomości, jednak od początku zwróciłam uwagę na maile od Wydawnictwa MG. Dlaczego? Właścicielka zawsze osobiście promuje książki i robi to z pełnym zaangażowaniem, o każdej porze dnia i nocy. Na szczęście Pani Ewa Malinowska-Grupińska znalazła chwilę, by opowiedzieć m.in. o swojej pracy, o tym, jaki powinien być właściciel wydawnictwa i ile osób pracuje nad tym, by książka trafiła do księgarni.

1. Jak zaczęła się Pani przygoda z książkami?

Chyba od wprost nałogowego czytania. Zawsze pochłaniałam ogromne ilości książek, ale zawodowo zajęłam się książkami pracując w miesięczniku „Fantastyka”, gdzie drukowaliśmy powieści w odcinkach. Tam ukazała się po raz pierwszy „Kraina Chichów” Jonathana Carrola, do której długo nie mogłam przekonać kolegów, „Pamiętnik podręcznej” Margaret Atwood i wiele innych. Traktowaliśmy fantastykę bardzo szeroko.

2. Jak wyglądała Pani “ścieżka kariery”? Jakie studia Pani skończyła? Czy w jakiś sposób się Pani przydały? A może nie są one w ogóle potrzebne, by zarządzać wydawnictwem?

Skończyłam zarówno studia na Politechnice Warszawskiej, jak i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Studia wyższe przedłużają czas zdobywania edukacji o kolejne lata. Warto z tego korzystać. A żeby zarządzać wydawnictwem powinno się mieć umiejętność logicznego myślenia i dużo zdrowego rozsądku. Niestety, trzeba też umieć liczyć.

3. Jakie cechy charakteru przydają się w pracy właścicielki wydawnictwa?

Przede wszystkim umiejętność pracy z innymi ludźmi. Dobra współpraca z autorami, redaktorami, handlowcami, grafikami itd. To trzy czwarte sukcesu.

4. Co lubi Pani w swojej pracy?

Przede wszystkim ciągle uwielbiam czytać książki, także te, które dostaję e-mailami. Wielki przywilej wydawcy to współpraca z ciekawymi autorami. Cudowne jest też, że każda książka jest nowym wyzwaniem.

5. Jak wyobraża sobie Pani rynek wydawniczy za 20 lat?

Rynek za dwadzieścia lat wyobrażam sobie w dość podobny sposób jak dzisiejszy. Ludzie zawsze potrzebowali opowieści. Czy to byli bajarze, czy jest książka. Dwadzieścia lat to nie jest tak znowu dużo. Technologia może się zmieniać, ale kwintesencją książki jest jej treść.

6. Otrzymuje Pani tekst od debiutanta. Jakie cechy powinien mieć książka, by została  wydana w Wydawnictwie MG?

Książka debiutanta musi spełniać te same cechy, co każda inna. Przede wszystkim mieć zajmująca fabułę. Język można do pewnego stopnia poprawić, ale oczywiście są granice…

7. Na stronie Wydawnictwa widnieje informacja, że podczas podróży z chęcią odwiedza Pani księgarnie. Czy było jakieś miejsce, które szczególnie Panią zaskoczyło?

Ostatnio byłam w Lubljanie. I zdziwiłam się, jak wiele jest tam księgarń i to różnorodnych. Za to nie widziałam żadnych tzw. sieciowych. To było spore zaskoczenie. Ale też uwielbiam ogromną i sieciową księgarnię Waterstone w Londynie, która ma chyba pięć pięter. Mogę tam spędzać całe godziny.

8. Książki z Pani Wydawnictwa są zawsze pięknie i starannie wydane. Jak wyglądają  przygotowania książki i ile osób pracuje nad tym, abyśmy mogli sięgnąć po tak dopracowany efekt końcowy?

Wygląd książki zależy oczywiście od grafika, ale też od samej koncepcji na książkę. Wiele    z naszych pozycji jest ilustrowanych. I nie mówię tu tylko o bogato ilustrowanych biografiach, ale i o literaturze pięknej. W tej chwili przygotowujemy wydanie “Dekameronu” wykorzystując ilustracje użyte w 1518 roku, we włoskim wydaniu tej książki. Ale tu znowu wracamy do grafika – jak będzie potrafił wykorzystać otrzymany materiał. Potem wiele zależy od drukarza, jak tę książkę wydrukuje. Ważne jest, by pracować z profesjonalistami.

9. Trzy rady dla każdego, kto chciałby zostać właścicielem wydawnictwa?

Praca, praca, praca.

10. Co Pani teraz czyta?

„Nie ma Albertyny” Marcela Prousta.

Dziękuję za rozmowę!

Ewa Dorota Malinowska-Grupińska ukończyła studia wyższe na Politechnice Warszawskiej oraz podyplomowe Studium Dziennikarskie na UW. Pierwsze kroki na rynku wydawniczym stawiała jako redaktor, a następnie kierownik działu zagranicznego w miesięczniku „Fantastyka”. Od 1993 roku pracowała w wydawnictwie Prószyński i S-ka, gdzie szefowała tworzącemu się z jej inicjatywy działowi książki. W listopadzie 2005 roku została wiceprezesem firmy. Z wydawnictwem Prószyński i S-ka rozstała się w kwietniu 2007 roku. W międzyczasie była też członkiem zarządu Klubu Książki Księgarni Krajowej. W latach 2003-2006 była prezesem PIK. Wcześniej zdobyła uznanie jako liderka spotkań wydawców w siedzibie wydawnictwa Prószyński i S-ka, które przyczyniły się do uporządkowania rynku dystrybucyjnego, w następstwie czego została przewodniczącą sekcji wydawców w PIK.

We wrześniu 2007 roku założyła wydawnictwo MG. W swoim dorobku translatorskim ma ponad 30 tytułów. Jest jednym z inicjatorów reaktywowanej w 2008 roku Nagrody Literackiej m.st. Warszawy oraz Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Przewodnicząca Rady Muzeum Powstania Warszawskiego. Członek Rady Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz Muzeum Historycznego m. st. Warszawy. Wyróżniona odznaką honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej.

Alicja Sikora