Rok 2011 powoli dobiega końca. Nadszedł czas podsumowań i planów na rok kolejny. Ile książek udało Wam się przez te 12 miesięcy przeczytać? A może macie ochotę podjąć wyzwanie przez kolejne 12 przeczytać 52 pozycje, czyli jedną książkę tygodniowo?

Więcej o inicjatywie poczytać można na dedykowanej jej stronie – 52ksiazki.pl:

O co dokładnie chodzi?

Pomysł podsunął nam Julien Smith wpisem na swoim blogu – „How To Read a Book a Week in 2010″. Chodzi o to, aby przeczytać przynajmniej jedną książkę tygodniowo. Oczywiście, możesz przeczytać więcej niż te oficjalne 52 książki. Postaraj się jednak, aby nie było ich mniej. Jeżeli czytasz wolno, postaw sobie inny cel: 26 książek w roku albo czytanie przez godzinę dziennie.

Pamiętaj – lektura ma być dla Ciebie przyjemnością, nie męką czy przykrym obowiązkiem. Nie chcemy nikogo na siłę namawiać do czytania. Nie chodzi też o to, by „odhaczyć” określoną ilość pozycji. Naszą ideą, naczelnym przekazem, jest dążenie do zwiększenia kontaktu ze słowem pisanym. Chodzi po prostu o to, abyś czytał/a coraz więcej. Cel określasz samemu, dążysz do niego, bawisz się z nami i rozwijasz. Bo naprawdę – fajnie jest poczytać.

Jak to zrobić?

Zacznij od pozycji, która Cię (potencjalnie) wciągnie, zainteresuje tak mocno, że nie będziesz miał/a ochoty oderwać wzroku od tekstu. Może jest jeszcze książka Twojego ulubionego autora, której nie czytałeś/aś? To świetny start. Podobnie, jak tytuł z ulubionego gatunku. Warto zacząć od czegoś bliskiego, dobrze znanego. Poczujesz się pewniej, nabierzesz sił do dalszych poszukiwań. Co potem?

Przede wszystkim – wyrób w sobie nawyk. Przeczytaj codziennie kilkadziesiąt stron. Naturalnie, strona stronie nie równa. Możesz także spróbować ze „sztywnym” zakresem czasowym, jak godzina dziennie. Ustalenie czegoś na „sztywno” pomaga zacząć, szczególnie, jeśli do tej pory nie poświęcałeś/aś książkom zbyt wiele uwagi.

Dostosuj długość książki do tempa swojego czytania. Jeżeli czytasz powoli, skup się na krótkich książkach (rozważałeś/aś może dramaty?) lub takich, które są lżejsze w obcowaniu. Szybciej czyta się beletrystykę niż naukowe opracowania. Po prostu.

Czytaj przede wszystkim to, co Cię interesuje. Jeżeli po około 50 stronach książka nie spełnia Twoich oczekiwań, „ciężko” się ją czyta – odłóż ją i sięgnij po inną. Oczywiście, niektóre pozycje „długo się rozkręcają”, ale wydaje się, że po tych przykładowych 50 stronach możesz już ocenić, czy warto poświęcać tej pozycji więcej czasu, czy nie. Chociaż Robert zauważył, że niektóre książki rozkręcają się dopiero po “100 stronach”. Ma rację – warto wziąć to pod uwagę. Zanim odłożysz książkę, zapytaj kogoś, czy ją poleca. Może warto trochę się “pomęczyć”?

Popytaj przyjaciół o książki, co warte są lektury. Skoro trzymacie się razem, to bardzo możliwe, że macie podobny gust literacki. Polecenia znajomych, to chyba najłatwiejszy sposób na zbudowanie listy dobrych książek, które z przyjemnością przeczytasz.

52 książki? Co mi to da?

Często słyszymy, że warto czytać. Ale – czy są jakieś konkretne korzyści, które z tego płyną? No i czemu akurat czytać 52 książki, realizować jakieś cele? Regularna lektura to przede wszystkim sposób na rozwój intelektualny, praca nad wyobraźnią. Oto lista kilku innych „rzeczy”, które możesz zyskać:

– większa kreatywność
– szersze horyzonty myślowe
– dobry sposób na spędzenie wolnego czasu
– większy zasób słownictwa
– lepszy warsztat pisarski
– przyjemność
–  nowi znajomi – inni czytelnicy
– zadowolenie z siebie
– notka do pola „zainteresowania” w CV :]

Nie wiesz co przeczytać? Nie masz pomysłu? A może chcesz się podzielić ciekawą książką, którą przeczytałeś/aś? Zajrzyj na naszą Facebookową Grupę Wsparcia.

A teraz do czytania!

Bookeriada popiera akcję! 🙂