Naszym zdaniem

Polecam osobom, które naprawdę chciałyby poznać kulturę i osobowość Szwedów.

8
Styl i język
8
Treść i fabuła
8
Okładka
9
Zapach

To notatki z innego kraju dokładnie takie, jak lubię. Osobiste i całkowicie indywidualne, pozbawione obiegowych prawd i stereotypów. Zderzenie swojskości z obcością. Jednocześnie absorbowanie wszystkiego, co piękne, mądre i dobre z nowego kraju, ale jednoczesne zachowanie dystansu przybysza z daleka. Sama autorka jawi mi się jako osoba łatwo nawiązująca kontakty i szybko zjednująca sobie ludzi, dzięki czemu ma zdolność jednocześnie stać się punktem odniesienia, a zarazem odsunąć i pozwolić, by „szwedzkość” mówiła sama za siebie. Katarzyna Molęda doskonale wie, o czym pisze, bo na co dzień mieszka w Szwecji. Była konsulem Polski w Sztokholmie, więc tamtejszą kulturę zna od podszewki. Urzeka mnie jej czułość w prezentowaniu kraju, który kocha. Praktycznie nie dostrzega wad, ma na nosie różowe okulary. Jest szczęśliwa i „Szwedzi. Ciepło na północy” to książka napisana przez osobę szczęśliwą i spełnioną.

Narracja prowadzona przez Panią Molędę jest wyjątkowo lekka i pełna dziennikarskiej swady. Z wdziękiem porusza liczne tematy socjologiczne, zachowując logiczny układ tekstu. Widać, że ma doświadczenie w pisaniu (posiada wykształcenie dziennikarskie) i doskonale wykorzystuje swój warsztat. Mimo że dotyka rozległych tematów i nie skupia się na jednym aspekcie życia, tylko chwyta nitki codzienności z różnych dziedzin, to jednak wyłania się z tego spójny obraz, kim jest Szwed i jak się objawia jądro „szwedzkości”.

Niejednokrotnie się uśmiechnęłam, a jeszcze częściej wzdychałam z tęsknoty. Nie poznałam do tej pory żadnego Szweda, ale człowiek wyłaniający się z anegdot pisarki to idealny materiał na przyjaciela. W Szwecji pija się mnóstwo kawy, korzystają z możliwości darmowego studiowana przez całe życie (czego ogromnie im zazdroszczę!), nikt na nikogo nie krzyczy, a już zwłaszcza w debacie publicznej. Samochody zatrzymują się przed pasami (to mnie zwłaszcza zachwyciło, gdyż ostatnio zostało na mnie wymuszone pierwszeństwo na przejściu dla pieszych na zielonym świetle, ponieważ panu w mercedesie się śpieszyło). Brzmi to jak prawdzwy raj. Czy w zamian za to byłabym w stanie poświęcić swoją (pozorną) anonimowość i zgodzić się, by absolutnie wszystkie moje dane zostały udostępnione w Internecie? Wyrzec się pralki i chodzić w dziurawych skarpetkach? Szczerze? Tak.

Trudno zaprzeczyć, że dla Pani Molędy Szwecja to miejsce wręcz idylliczne. Pewnie je nieco idealizuje, nie dostrzega pewnych rzeczy, może na inne przymyka oczy. Ale tak naprawdę… co z tego? Jest szczęśliwa, wydaje mi się, że ja również byłabym szczęśliwa. A że jest w fazie zakochania i niedostrzegania wad, to dlaczego z tym się kłócić? Szukać politycznych konotacji w tym, że Pani Katarzyna Molęda jest po prostu szczęśliwa?

Polecam osobom, które naprawdę chciałyby poznać kulturę i osobowość Szwedów. Odradzam tym, którzy pragną połechtać swoje ego tym, że Polska jest zawsze najlepsza i bezkonkurencyjna. Nie, nie jest. Nastąpi tylko irytacja, tym że gdzieś indziej nie tylko wszystko działa sprawnie, ale i ludzie są najszczęśliwsi na świecie.

Zaprzyjaźniłam się ze Szwecją i po zakończeniu „Ciepła na północy” poczułam, że straciłam dobrego znajomego. Gorączkowo szukam teraz czegoś, co by na nowo odtworzyło tę cudowną relację. Mam nadzieję, że znajdę. A może by tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady do Szwecji?

Karolina Baran