Spektakl z cyklu 7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH.

Wystąpili: Maciej Kowalik, Jacek Poniedziałek (tekst).

Festiwal Gorzkie Żale 2014

 

W „Proroku Elizeuszu” Zygmunta Nowakowskiego poznajemy taką oto historię:

Ksiądz, zirytowany do ostateczności, wrócił na katedrę, wyciągnął notes i spytał właśnie Kowalskiego:„Przez co, głównie umacniamy się w nadziei chrześcijańskiej?” Ale Kowalski umiał doskonale i odpowiedział bez zająknięcia, że „przez modlitwę głównie umacniamy się w nadziei chrześcijańskiej”… Zdziwił się ksiądz bardzo, kazał Kowalskiemu siadać. Następnie spytał jeszcze Wernera, który śmiał się najgłośniej;„Po czym poznajemy, że Kościół Rzymskokatolicki jest jeden?” Werner nie widział, po czym poznajemy. Wtedy ksiądz powiedział, że powinien się wstydzić. Jak można nie wiedzieć takiego głupstwa?!

I o takim kościele było w spektaklu „Gniew”, ale przytoczyłam ten fragment raczej po to, aby zapytać:

„A kto z was wie, po czym poznajemy teatr?! Czy wystarczy aktor, widz i gniew?”

Kpina?

Nie. Ochrona, która nie przepuszcza dalej niż tylko do wyznaczonej strefy, gdzie można przejść, usiąść na zmianę, na jednej ławce i potem monolog – list od brata do brata. Brat pisze, że był powstańcem w Warszawie, potem, że idzie do pracy, ale najwięcej miejsca w swoim liście poświęca Ukraińcom, Ruskim, komunie, temu, co jest teraz, co było, Kościołowi, klerowi, politykom…

Poświęca, chociaż ma dość, nie zgadza się, jest zmęczony. Poświęca, ponieważ się GNIEWA. POŚWIĘCA SIĘ, chociaż odbiorca listu jest jeszcze bardziej sam ze swoimi myślami, po jego lekturze, i kończy ją, spaleniem zapisanych kartek, na dziedzińcu Muzeum.

Na dziedzińcu, na którym spotykamy się po krótkim, bo zaledwie półgodzinnym wydarzeniu, aby jeszcze pójść na spacer. Niebo jest jasne, i wcale nie dlatego, że oświetlają je, bijące zewsząd, zielone neony biur korporacji. Wszyscy na raz mówimy: „Ale ładny wieczór”, zauważamy duże, poruszające się w lekkim wietrze, liście na drzewie przy pobliskiej zajezdni.

Magia teatru? Podążanie za szczegółem i jego siłą? Czy może jesteśmy zmęczeni tym, co zobaczyliśmy i nikomu z nas po prostu nie chce się więcej o gniewie mówić? I każdy z nas chce pokazać, że wprawdzie jest rozczarowany, zażenowany, nawet nie zaskoczony, że wprawdzie GNIEWA SIĘ na to, co usłyszał, GNIEWA SIĘ, że ten GNIEW, którym podzielili się z nim twórcy spektaklu, zagłuszył treść monodramu, ale sobie nic z tego nie robi?

Że to nie pierwszy raz i nie ostatni?

I ja też gapię się na to drzewo i na te liście. I trochę zazdroszczę tym, którzy lepiej potrafią wyrazić swój gniew.

Spektakl obejrzałam
6 kwietnia 2014 roku
w Muzeum Powstania Warszawskiego
w Warszawie.

Joanna Roś

Wykorzystana fotografia przedstawia budynek Muzeum Powstania Warszawskiego (źródło: strona WWW Muzeum).