Premiera specjalna dla widzów XIV Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu: 22 czerwiec 2014

„Co Państwa zaskoczyło na dzisiejszym spektaklu?”

„Że byli młodzi z plecakami, na rowerach, deskorolkach… Ludzie, widziałam widowisko jakby specjalnie dla nich, dla każdego z nich z osobna… Twarz mima, może być równie dobrze moja, może twoja, może jego… Coś z jarmarków ubiegłego wieku… Że po każdym gagu brawa łączą publiczność, a tutaj już nie mogły bardziej… Czarno-białe gesty… Coś jakby z fotoplastykonu… Potęga grymasu… Że byliśmy zarazem nauczycielem, uczniami i klasą… Że bez słów jest spokojniej i cierpliwiej….”

„A Pani? Co Panią zaskoczyło?”

„Przepraszam, zamyśliłam się. Dojrzewam do odbudowy wyobraźni, pozwalam jej na więcej niż kiczowate marzenia, i to dlatego.”

Nie, to nie są odpowiedzi, które widzowie The best of… udzielili mi na potrzeby tej recenzji. Myślę jednak, że gdybym poprosiła ich o podzielenie się wrażeniami, mogłabym napisać z tego nie jedno opowiadanie, że ich odpowiedzi byłyby o wiele bardziej zaskakujące, dziwne, niepokojące. Zupełnie nieprzewidywalne, zupełnie nietypowe… Nigdy wcześniej nie byłam świadkiem sytuacji, w której na Plac Defilad z teatru wysypała się tak wielka grupa opowiadaczy – każdy z nich miał w głowie tyle gotowych historii, na ustach słowa wprost się kotłowały, byle tylko wydostać się z tłumu, stanąć gdzieś w ustronnym miejscu, wpaść do domu, wykrzyczeć od progu…

Na pewno „to mi się tylko nie wydaje” – 22 czerwca 2014 roku w Warszawie przybyło około tysiąca opowiadaczy, ludzi z gorącą, buchającą wyobraźnią, gotowych opowiedzieć, mało tego, poświadczyć niemożliwe, gotowych chcieć wyrazić jednym słowem zbiorowość, przestrzeń, siebie jako jednostkę…Ktoś musiał ich zauważyć. Rozchodzili się w różne strony, śmiali się (szczególnie sami do siebie, ale nie tylko), jakoś ostrożniej gestykulowali (jakby pierwszy raz w życiu widzieli swoje ręce), wypatrywali gołębi (rozpoczynający przedstawienie gag „Gołąbek” podsunął im pewien pomysł…)

No i co z tego, że nikogo nie zbawili i mało kto, jeśli w ogóle ktoś, zapisał swoje opowiadania, bądź choćby jedno, które dopowiadał do gry mimów w trakcie przedstawienia – to miasto nie potrzebuje wcale więcej opowiadań na papierze. Potrzebuje, aby w niedzielny wieczór przed północą teatry wypuszczały na miasto ludzi z postawioną w stan gotowości wyobraźnią, zaufaniem do cudów i poczuciem humoru. The best of…, najnowszy, przygotowany specjalnie dla widzów Festiwalu program genialnego zespołu B&N Compagnie może być doraźnym lekarstwem, ale i receptą na przyszłość…

Spektakl obejrzałam 22 czerwca
w Teatrze Dramatycznym
w Warszawie

Joanna Roś

Wykorzystana grafika: fotos ze spektaklu The best of… ze strony XIV Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Mimu