Naszym zdaniem

To nie jest książka dla ludzi o słabych nerwach.

9
Styl i język
9
Treść i fabuła
9
Okładka
9
Zapach

Miałeś ciężki dzień w pracy, kierowca autobusu znowu zamknął ci drzwi przed samym nosem, do szału doprowadził kolejny telefon z banku. Wracasz do domu i masz ochotę zanurzyć się w lekturze, która ukoi duszę i nerwy. W takiej sytuacji Wzgórze psów zachowaj jako lekturę na nadchodzący urlop. Bo nowa książka Żulczyka to niesamowita dawka emocji, która przyprawi o ciarki, przyspieszy tętno i sprawi, że serce przytuli się do gardła. Skutecznie oderwie twoje myśli od otaczającego świata i sprawi, że powiesz „nie” swoim ulubionych serialom sensacyjnym. Tak więc, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, czym prędzej dopisz Wzgórze psów do swojej listy lektur do natychmiastowego przeczytania – oczywiście na pozycji nr 1.

Książka zaczyna się niewinnie. Justyna i Mikołaj mieszkają w Warszawie. Ona pracuje jako dziennikarka w gazecie, on – po wielkim sukcesie pisarskim w bardzo młodym wieku – od kilku lat bezskutecznie próbuje napisać cokolwiek, nie wnosząc wiele do rodzinnego budżetu. Pewnego dnia Justyna traci pracę, a razem z nią możliwość spłacania kredytu za mieszkanie. Jedyne, co można w tej sytuacji zrobić, to wynająć własne „m” komuś z pieniędzmi i znaleźć bezpieczną przystań na czas zawodowo-finansowego sztormu. Tyle że tym schronieniem okazuje się być niewielkie miasteczko, z którego pochodzi Mikołaj. Miejsce, które zapisało się w jego pamięci i życiorysie niczym długa i paskudna blizna. Chłopak musi wrócić do domu, w którym twardą ręką rządzi ojciec tyran, do miasta pełnego bezbarwnych, nieszczęśliwych osobników, snujących się po szarych ulicach. To w tym miejscu zdarzyła się przed kilkunastu laty tragedia, która spowiła miasto i duszę Mikołaja w mroku: jego dziewczyna została brutalnie zgwałcona i zamordowana. Niedługo potem chłopak, który wyjechał do Warszawy na studia, w pewnego rodzaju akcie zemsty opisał to i inne zdarzenia (zwielokrotnione przez wyobraźnię karmioną tragedią młodego chłopca) w książce, która stała się bestsellerem. Dlatego Mikołaj boi się wracać do Zyborka, bo miasto ciągle nie wyzbyło się urazy.

Można by pomyśleć, że sytuacja, w jakiej znaleźli się główni bohaterowie, sama w sobie zasługuje na miano tragicznej, jednak dopiero w Zyborku czeka na nich prawdziwy horror. Małe miasteczko jest rządzone przez marionetkową panią burmistrz, a prawdziwą władzę sprawują lokalni watażkowie pod wodzą tajemniczego mężczyzny niemieckiego pochodzenia, niejakiego Kalta. Tym, którzy próbują się sprzeciwić czy wyjść przed szereg, brutalnie zamyka się usta. Jednak jest kilku straceńców, którzy nie chcą skazać miasteczka na trwanie w okrutnej niesprawiedliwości. Jednym z nich jest ojciec Mikołaja, człowiek, przed którym respekt czują nawet najtwardsi z lokalnych mafiosów. Wespół z kilkoma osobami organizuje referendum, które ma obalić aktualną władzę. I to rozpoczyna spiralę jeszcze bardziej dramatycznych zdarzeń. Zaczynają znikać ludzie, ktoś podkłada ogień w domu ojca Mikołaja. Ale nagle słuch ginie także po jednym z watażków. Miasto pogrąża się w coraz większym mroku, zło czai się za każdym rogiem. Nikt już nie może czuć się w nim bezpieczny. Nikt nie wie, kto tak naprawdę stoi za mrożącymi krew w żyłach zdarzeniami.

Wzgórze psów to świetny thriller w warstwie fabularnej, ale i ciekawe psychologiczne studium mierzenia się z własnymi demonami, tymi, które towarzyszą człowiekowi niczym przytłaczający cień. Autor oddaje głos wielu bohaterom, dzięki czemu czytelnik ma szansę zajrzeć w myśli nie tylko Justyny i Mikołaja, ale i drugoplanowych postaci. Wszystko to opowiedziane jest mocnym, oszczędnym językiem, znakomicie dostosowanym do toczącej się akcji. Żulczyk niezwykle umiejętnie buduje napięcie już od pierwszych stron i nie daje czytelnikowi oddechu aż do ostatnich. Niemal do samego końca historii, dziejącej się na, nomen omen 860 stronach, trudno zgadnąć kto i co kryje się za tajemniczymi wypadkami, tak mocno dotykającymi naszych bohaterów. Wejście w świat powieści Żulczyka to jak wkraczanie na własne życzenie do czarnego, mazistego bagna, w którym czai się najstraszniejsze zło. Autor serwuje czytelnikowi przejażdżkę po najciemniejszych zakątkach duszy diabła i umiejętnie dawkuje takie emocje jak: wstręt, strach, obrzydzenie, współczucie, przerażenie. Dlatego pamiętajcie: czytacie tę książkę na własną odpowiedzialność!

Katarzyna Figiel