Teza: Ludzie w określonym wieku boją się wszystkiego, co niemieckie.

Dowód: wystraszenie gosposi okrzykiem „Hände hoch!”

Efekt: przerażona gosposia upuszcza półmisek z kotletami

Kara: brak mięsa na kolacji

To tylko jedna z historyjek o Krzysztofie, mężu Marianny – pamiętnej pary z pierwszej części książki („Siedlisko”). W recenzji Siedliska napisałam, że rzecz dzieje się na największej autostradzie towarzyskiej w tej części Europy. Teraz sprawy mają się inaczej – Marianna przeżywa tragiczną śmierć swojego męża. Siedzi w zaciszu swojego domu, przegląda pamiątki i wspomina. Smutne i przygnębiające? Nie w wydaniu Majewskiego! Książka jest pełna emocji – czasem chce się płakać, a kilka stron dalej pęka się ze śmiechu.

Wspomnienia Marianny nie są pełne cierpienia, nie dobijają czytelnika. Jest odkrywanie tajemnic męża, który nie przyznał się do istotnej sprawy. Mamy także historie o świntuszeniu z Krzysztofem za młodu (pisane wprost, ale ze smakiem). Są retrospekcje jak ta opisana na początku.

W międzyczasie Marianna (podobnie jak w poprzedniej części) załatwia miliony spraw. Trochę spokojniej, wolniej, ale jednak. Ma pełne ręce roboty – pomaga rozwiązywać problemy swoich dzieci (w tym międzynarodową zagadkę), biega za wnukami i ogarnia pensjonat, który wkrótce otworzy dla gości.

Majewski przekonuje nas, że książki z wątkiem śmierci wcale nie muszą powodować depresji czytelnika. No bo jak wpaść w smutek, gdy wspomnienia przeplatają się np. z historią pana Heńka, właściciela niewyobrażalnej ilości papug? Owe ptaki witają swojego właściciela skandowaniem „He-niek! He-niek! He-niek!”, rzeczony Heniek wpada w ekstazę i słucha ptasich próśb o jedzenie: „Witaj! Witaj! Jestem głodna! Czekaj, kanalio! Dobranoc! Heniu, raz dwa, raz dwa, raz dwa!”. Temu wszystkiemu przygląda się Marianna, wyobraźmy sobie jaką ma minę.

„Zima w Siedlisku” podejmuje trudny temat, jednak styl autora sprawia, że całość wręcz się „pożera”, jest tu miejsce na wszystkie emocje, a z każdej strony bije ciepło. Są czasem takie książki, do których wracamy, inne przerywamy po rozdziale, inne czytamy na silę. Ta należy do pierwszej kategorii.

Alicja Knapik