Naszym zdaniem

Badania językoznawcze bywają nudne, a czasem tak niewiele brakuje, aby były naprawdę porywające…

6
Styl i język
6
Treść
5
Okładka
4
Zapach

Rzadko decyduję się na recenzowanie opracowań naukowych. Nie żebym się źle czuła w pracach badawczych, ale to po prostu nie jest moja bajka. Tym razem postanowiłam zaryzykować. Dlaczego? Skłoniła mnie do tego tematyka zaproponowana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego książki, „Semantyka bólu we współczesnej polszczyźnie”. Pomyślałam, że od bólu do kryminału całkiem niedaleka droga, dlatego problem warto zgłębić. Zaznaczam jednak, że moja opinia, to opinia laika – nie czuję się upoważniona do prób wystawiania recenzji naukowej. Postaram się ocenić tę książkę najrzetelniej, jak potrafię, tyle że jako zwykły czytelnik, który ją łyknął na raz do poduszki (naprawdę!).

Tekst Marty Chojnackiej-Kuraś to rozprawa doktorska, której celem była próba semantycznego opisu wyrażeń językowych przywołujących pojęcie „bólu” we współczesnej polszczyźnie. W praktyce oznacza to, że autorka skupiła się na formach z rdzeniem –bol- (boleśnie, obolały, bolesność) oraz ich synonimach oraz metaforycznych wyrażeń wskazujących na uczucie bólu. Warto zaznaczyć, ze autorka skupiła się tylko na bólu fizycznym, świadomie odrzucając w analizie zjawisko bólu emocjonalnego czy psychicznego.

Muszę przyznać, że w pracy przeanalizowany został ogrom sformułowań i wyprowadzone zostały naprawdę interesujące wnioski. Zaintrygowało mnie spostrzeżenie, że ból charakteryzuje się subiektywnymi cechami, takimi jak siła, charakter, częstotliwość, zakres, czy sposób przemieszczania się czy wpływ na funkcjonowanie człowieka, który go odczuwa, zaś leksemy z rdzeniem –bol-, chociaż wskazują na pewne właściwości odczucia bólowego, to jednak w żaden sposób nie wyrażają treści dotyczących wyżej wymienionych subiektywnych cech bólu. Potrzeba ich wyrażenia sprawiła, że w języku polskim zrodziło się wiele form uzupełniających. Marta Chojnacka-Kuraś udowodniła przez swoją analizę, że „bogactwo środków określających ból świadczy o tym, że ból jest dla osób wyrastających z tego kręgu językowo-kulturowego, do którego należy polszczyzna, zjawiskiem ważnym”.

I w tym miejscu muszę wyrazić swoje jedyne zastrzeżenie do omawianej pracy. Jeśli zjawisko bólu jest tak bardzo ważnym zjawiskiem, dotyczącym każdego człowieka, także tego, który w swoich wypowiedziach posługuje się językiem potocznym emocjonalnym, często kolokwialnym, to dlaczego w pracy nie zostały przedstawione sformułowania wulgarne i potoczne? We wstępie do opracowania została zawarta informacja o tym, że sformułowania, które zostały wybrane do analizy, a których nie odnaleziono w Narodowym Korpusie Języka Polskiego zostały zaczerpnięte z portali i forów internetowych poświęconych tematyce medycznej, gdzie większość wypowiedzi ma właśnie bardzo potoczny charakter. Przecież nie mogło tam zabraknąć przekleństw określających odczucie bólu, zatem dlaczego nie znalazły swojego miejsca w opracowaniu Marty Chojnackiej-Kuraś? Czyżby były mniej ważne? A może mniej reprezentatywne?

Pomimo tej drobnostki „Semantyka bólu we współczesnej polszczyźnie” okazała się być ciekawą lekturą, która zwróciła moją uwagę na wydawałoby się oczywiste aspekty sformułowań dotyczących odczuwania bólu, a o których wcześniej zupełnie nie myślałam. Moim zdaniem „Semantyka bólu…” to bardzo dobry dowód na to, że badania językoznawcze nie muszą być nudne i odtwórcze.

Sylwia Tomasik


Możliwość zakupu książki: Księgarnia Polon.