Naszym zdaniem

Podróż po historii Ameryki Południowej.

6
Styl i język
7
Treść i fabuła
9
Okładka
9
Zapach

To nie jest przewodnik, to nie jest też reportaż – to coś pomiędzy: książka dla tych, którzy do Ameryki Południowej się wybierają, dla tych, którzy w niej już byli, ale i dla tych, których ten region świata wciąż nie do końca przekonuje. Spora dawka historii jako takiej, jak i historii z podróży: historii ludzi poznanych w barach, taksówkach, hostelach i autobusach. Od Kolumbii przez Ekwador aż po Peru. Miejsca turystyczne z nie tak turystycznego punktu widzenia.

Oto jest – kontynent koki, kokainy i bananów, miejsce niebezpieczne dla każdego gringo, począwszy od czyhających nań trzęsień ziemi, przez tubylców z nożami za pasem, aż po kwitnący od dziesięcioleci przemysł narkotykowy i obecna na każdym kroku mafia. Jak te wszystkie rzeczy się ze sobą łączą i dlaczego charakteryzują akurat Amerykę Południową? I przede wszystkim: kim jest ten cały gringo!? Autor krok po kroku prezentuje nam Nowy Świat od kuchni, zarówno przenośnie, jak i dosłownie: kolejne rozdziały prowadzą czytelnika przez lokalne targi i bary, przez południowoamerykańską noc i mroczne zaułki historii, które pomagają w zrozumieniu całej zawiłości politycznej, historycznej, jak i kulturowej Ameryki Południowej.

W całości brakuje jedynie nieco większej ilości kolorów i emocji; książka zdominowana jest informacjami i historią zamkniętymi w ramy kilkutygodniowej podróży autora. Barwność Ameryki Południowej umyka naszym oczom, gubi się w krótkich opisach, które, choć trafne i ciekawe, mogłyby być nieco dłuższe i opatrzone większą ilością osobistych odczuć. I dlatego właśnie trudno jest „To nie jest miejsce dla gringo” zdefiniować – ni to reportaż, ni przewodnik, choć z pewnością książka to lekka i interesująca, która zaintryguje każdego w inny sposób.

Joanna Broniewska