Naszym zdaniem

Książka, w której najważniejszy jest margines – ten osobistej wolności, którą możemy zamanifestiwać ubiorem.

8
Styl i język
9
Treść i fabuła
8
Okładka
9
Zapach

Energiczna kobieta z włosami, w które nie dalej niż pięć minut temu musiał trafić piorun, kręci się w niewielkim butiku przy londyńskiej King’s Road. Drzwi są jeszcze zamknięte, ale przed sklepem tłoczy się już cała banda outsiderów. W środku też dzieje się całkiem dużo – ta krucha kobieta, dokonując syntezy mody i muzyki, kształtuje właśnie, niczym wiedźma, brytyjską scenę punkową lat 70. Ian Kelly w książce Vivienne Westwood relacjonuje jak odważna dziewczyna, która niegdyś w deszczowe dni sprzedawała biżuterię na straganie, stała się autorką globalnej marki, zarabiającą ogromne pieniądze projektantką mody. Niech nie zwiedzie nas zdjęcie eleganckiej, niemalże dystyngowanej starszej pani, umieszczone na okładce książki (tak, ta dama mieszka w domu w stylu królowej Anny, zbudowanym w 1703 roku) – Westwood, jeszcze zanim jej nazwisko obiegło cały świat, inspirowała się fetyszystami i ludźmi marginesu, znosiła do swojej pracowni agrafki, żyletki, klozetowe i rowerowe łańcuchy, a także obroże dla psów i inne akcesoria z mrocznego imaginarium, które, jak jeszcze miało się okazać, najlepiej komponują się ze szkocką, punkową kratą.

Bohaterka książki spina epoki i odległe kraje jak agrafka (oczywiście ta wbita w ucho królowej angielskiej na koszulkach projektowanych przez Vivienne). Zahacza o pokoje hotelu Chelsea, zszywa nowe kształty, przerzuca nowe kroje, dostrzega nowe kolory i wynajduje tkaniny, wycina gorsety i dziurawi nadruki, a potem, w wolnej chwili, już tylko przerzuca modę z londyńskich ulic na wyrafinowane aż do mdłości salony, rozpisuje kalendarium prowokacji, albo żartuje na temat ciał i duszy Londyńczyków i Amerykanów, posługując się najbardziej zaskakującymi anegdotami. Do tego w tle nieustannie zmienia muzykę: rock and roll, jazz, glam rock, chociaż zdecydowanie królują „punkowe melodie”. Wymienić najciekawsze wątki pojawiające się w tej książce znaczyłoby: przepisać ją na nowo (no może bez początku, bo tam z autora wychodzi odrobinę odpychający „delikacik”), ale z wielką przyjemnością czytałam szczególnie o tym, jak pod koniec lat 50. w Wielkiej Brytanii odrodziła się moda na jazz tradycyjny. Wyobrażam sobie jak bohaterka książki kołysze się do muzyki z francuskich filmów Nowej Fali, opiewa workowate spodnie, obszerne swetry, budrysówki i szaliki, i króluje wśród naśladowców stylu francuskich egzystencjalistów. Wierzcie czy nie, jako studentka szkoły artystycznej w latach 50. pod tym względem nie różniła się niczym od polskich „plastyczek”.

Ian Kelly zapisał losy Vivienne adekwatnie do opowiadanych (za pośrednictwem samej bohaterki, jej przyjaciół, czy współpracowników) historii. Energicznym, barwnym językiem, z zupełnie strawną porcją emfazy i gloryfikacji. Oczywiście, jeśli jest to biografia, to raczej „autoryzowana”, jeśli jest to pamiętnik, to raczej z tych, którymi można by pochwalić się w rodzinie. Estetyka wydania książki bliższa jest tej Vivienne-bisneswoman, która nosi pozłacany portfel i której syn, Joe Corre, zamierza spalić kolekcję swoich punkowych pamiątek wartą 27 mln złotych, aby uczcić 40-lecie wydania „Anarchy in the UK” przez Sex Pistols. Ale przecież w tej książce i tak najważniejszy jest margines – ten osobistej wolności, którą możemy zamanifestować ubiorem. I siła pewności siebie Vivienne, która potrafiła sprawić, że przeżyłam na jej widok, mówiąc nieco z przymrużeniem oka, zupełnie staroświecki szok.

Joanna Roś