Na przełomie 1811 i 1812 roku w północnej Anglii wrzało. Wielu drobnych rzemieślników, głównie tkaczy, protestowało przeciwko pojawieniu się krosien tkackich, przez które tracili pracę. Rząd zagroził śmiercią wszystkim uczestnikom owego powstania luddystów, którzy niszczyli krosna.

Niespodziewanie luddyści pozyskali sprzymierzeńca w postaci młodego parlamentarzysty, George’a Gordona Byrona. 27 lutego 1812 roku wygłosił on swoją pierwszą mowę w Izbie Lordów.

Byron miał wtedy dwadzieścia cztery lata, właśnie wrócił ze swojej Grand Tour po Europie. Był gotowy na karierę polityczną. Na studiach w Cambridge przystąpił do Klubu Wigów, jeszcze przed swoją europejską podróżą zajął miejsce w parlamencie i uczęszczał na cotygodniowe obrady. Wielu mężczyznom z jego klasy społecznej imponowało to, co zdążył przeżyć młody lord: samodzielnie przepłynął Hellespont, pisał gorące wersy o kobietach i mężczyznach, a raz nawet lekarz zakazał mu nowych romansów, bo bał się, iż zdrowie Byrona tego nie wytrzyma. Jego poglądy na świat były dość naiwne, ale nie przeszkadzało mu to w rozwoju kariery politycznej.

Poeta wybrał populistyczny temat powstania luddystów głównie w celu wywołania skandalu, jednak trzeba pamiętać, że jego rodzinnym hrabstwem było Nottinghamshire, gdzie rozpoczęły się zamieszki. W swojej mowie ostro wystąpił przeciwko stanowisku rządu torysów i stanął po stronie biednych tkaczy, mówiąc, że kiedy był w domu na Święta, na własne oczy widział „niesłychaną niedolę” i „wynędzniałe warunki” ich życia.

Niektórzy biografowie Byrona twierdzą, że rzeczywiście miał on jakieś pojęcie na temat sytuacji biedoty, jednak w czasie owych Świąt Bożego Narodzenia ograniczyło się ono prawdopodobnie do łóżka jednej z pokojówek dworu w Newstead. „Obecnie jestem głównie zajęty twarzyczką świeżą i również bardzo ładną” – pisał 25 grudnia do przyjaciela, – „to Walijka, którą ostatnio dodałem do mojego stadka i w której jak na razie jestem przykładnie zakochany”. Ten stan nie trwał niestety zbyt długo, bowiem już dwa tygodnie później Byron przechwycił jej list do innego kochanka i zerwał znajomość.

O tym wszystkim jednak oczywiście nie wiedziano w parlamencie. Po wygłoszeniu mowy Byron odebrał gromkie brawa i zszedł z mównicy kraśniejąc. Tak wyglądało to publicznie. A naprawdę? W kuluarowych rozmowach lider wigów, Henry Vassal-Fox baron Holland stwierdził, że przemówienie poety „ani nie było naturalne, ani dobrze uargumentowane, a w ogóle to nie odpowiada powszechnym poglądom parlamentu”. Byron szalał ze złości, ale nie mógł nic zrobić: został przeniesiony do tylnych ławek sali za swój „wybredny i sztuczny gust oraz irytujący charakter”. W ten sposób zakończyła się kariera parlamentarna poety.

Gdyby pierwsza mowa Byrona okazała się sukcesem, możliwe, iż zapamiętalibyśmy go nie dzięki działalności poetyckiej, a politycznej. Jednak tydzień później ukazał się drukiem jego poemat Wędrówki Childe Harolda. Pisał do przyjaciela: „Pewnego dnia obudziłem się sławnym”. I rzeczywiście, od razu pojawiło się wokół niego tyle panien, że przed jego mieszkaniem ustawiały się całe rzędy powozów z zaproszeniami do słynnych domów.

Lord miał więc ręce pełne roboty, o sprawie w Newstead zupełnie zapomniał. Jednak do polityki nie zraził się nigdy. Kilkanaście lat później ruszył walczyć o niepodległość Grecji, 15 lutego 1823 roku zachorował, a dwa miesiące później zmarł.

Filip Skowron