Czy książki mogą prowadzić nas za rękę przez świat? Dawać wskazówki, rady, sugestie… Krótko mówiąc, odpowiadać na pytanie: Jak żyć? Rozwiewać wątpliwości, otwierać oczy, zmieniać spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość? Na powyższe pytania odpowiadają blogerzy na co dzień piszący o stylu życia.

Magdalena Stępień | Tattwa

tattwa

George Orwell, Rok 1984. Coś się we mnie wtedy zmieniło – być może nabrałam pokory, nie wiem. Od tamtej pory unikam określeń „ja nigdy…” i „ja na pewno…”. Zrozumiałam, że nie mam prawa oceniać wyborów innych, jeśli nie jestem na ich miejscu, dotarło do mnie, że nie da się w pełni zrozumieć tragedii, której się nie przeżywa. Łatwo jest potępiać, łatwo ferować wyroki. O wiele trudniej jest wyobrazić sobie siebie w kontekście doświadczenia granicznego. Chcemy myśleć o sobie, że jesteśmy szlachetni i będziemy zdolni do wielkich poświęceń. Najczęściej jednak jesteśmy o prostu słabi i ulegamy pokusie łatwych rozwiązań. Nic nie daje nam prawa, żeby potępiać za takie wybory innych.

Erich Maria Remarque, Na zachodzie bez zmian. Nie ma nic bardziej potwornego niż wojna widziana oczami humanisty i pacyfisty, które najzwyczajniej w świetnie nie rozumie tego, na co patrzy. Przemoc nie ma sensu, a wielkie idee, które ktoś powtarza tonem pełnym patosu, tracą wartość, kiedy obserwuje się śmierć, cierpienie, poniżenie. Ideały, za które ludzie – nie z własnej woli – oddają życie, sięgają bruku, upadlają, zamiast uszlachetniać. Słowo „zwycięstwo” brzmi gorzko i ironicznie, nie ma miejsca na dumę. A wojna – przywołując Staffa – to zawsze najgorsze zło. Zrodzone w bezrozumie.

Zadie Smith, Białe zęby. Londyn w warunkach multikulturowości. Po raz pierwszy uderzyło mnie, jakie realne zagrożenia niesie ze sobą zderzenie kultur – nie w kontekście codziennych konfliktów, ale rozpadu tradycyjnych systemów myślenia. Świat portretowany przez Smith pozornie działa bez zarzutu, ale jeśli przyjrzeć mu się uważnie, na pierwszy plan wysuwają się zgrzyty, tarcia i narastający dysonans. Zagubieni pomiędzy własną i nabytą kulturą rodzice nie są w stanie przekazać obyczajów dzieciom, wychowując je w poczuciu narastającego rozdarcia. Problemy z tożsamością wydają się nieuniknione, a proste rozwiązania – wtopić się w tłum czy powrócić do korzeni – stają się niemożliwe. Koniec końców jesteśmy dziećmi swojego świata, nawet jeśli ten świat wymyka się definicjom.

Jan Favre | StayFly

stayfly

Neil Strauss, Gra. Gdybym nie wpadł na tę książkę jako nastolatek, pewnie do 30-tki nie złapałbym dziewczyny nawet za nadgarstek. Po wychowaniu w kulcie zdobywania kobiety prezentami i komplementami, rzuca zupełnie inne światło na relacje damsko-męskie. Oprócz wartości edukacyjnej, książkę warto przeczytać ze względu na ultra-lotne pióro autora.

John Seymour, Joseph O’Connor, NLP. Wprowadzenie do programowania neurolingwistycznego. Część osób widząc tytuł pewnie złapała się za głowę i pomyślała: Boże, to jedna z tych książek o praniu mózgu! Zdanie na temat NLP można mieć różne, ale nie da się zaprzeczyć, że każde słowo ma w sobie jakiś ładunek emocjonalny i wywołuje w nas określoną reakcję. Dobrze o tym wiedzieć, to ważne i w ogóle, ale jeszcze ważniejsze jest jedno ze zdań, które pada w tym tytule: Jeśli będziesz robił to, co zwykle, będzie dostawał to, co zwykle. Jeśli powiem, że to jedna z najważniejszych sentencji, jakie usłyszałem w życiu, to nie przesadzę.

Leander Kahney, Być jak Steve Jobs. Nie da się być wizjonerem nie odczuwając tego konsekwencji. Jeśli chcesz być w czymś najlepszym, wyznaczać trendy, zmieniać świat, tworzyć rewolucję, to musisz za to zapłacić. Osamotnieniem, znienawidzeniem przez otoczenie lub chorobą. Dobrze o tym wiedzieć pchając się na szczyt. Gdy zostaniesz uznany za świra, nie będziesz czuł tak dużego zaskoczenia.

Malvina Pająk | Malvina Pe

malvina

John Irving, Świat według Garpa. Książka, do której wracam i chyba wracać będę zawsze z ogromnym sentymentem i jednocześnie podekscytowaniem. Uwielbiam ją, bo odziera człowieka z tych wszystkich woali i masek, w jakie lubi czasami ubrać nas literatura. Irving nie usprawiedliwia zachowań swoich bohaterów wzniosłymi ideami. Przedstawia ludzi w sposób tragikomiczny, z całą ich naiwnością, tchórzostwem, idiotyzmem, ale też z siłą, determinacją, heroizmem i… bylejakością. Nikt, tak jak on, nie potrafi pokazać, że życie bywa absolutnie nieprzewidywalne, a jednocześnie w tym naszym życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Najlepsza opowieść o życiu, jaką znam.

Anthony Burgees, Mechaniczna Pomarańcza. Książka, która wymaga maksymalnego skupienia i mocnych nerwów. Z jednej strony doskonale przeprowadzony eksperyment lingwistyczny, z drugiej – fenomenalne studium przypadku i trafna diagnoza społeczna. Dla mnie – arcydzieło.

Charles Bukowski, Kobiety. Charles Bukowski nie był mistrzem pióra na miarę Hemingwaya czy Orwella, a jednak swoją twórczością potrafił i wciąż potrafi przejechać człowiekiem po podłodze, a następnie wycisnąć go jak szmatę. Znał kobiety lepiej niż one znały siebie i pokazał to po mistrzowsku w swojej trzeciej powieści. Kobiety to chyba jedyna książka, w której niemal na każdej stronie mam zaznaczony jakiś cytat. Poniżej jeden z moich ulubionych:

KOBIETY. Podobają mi się jaskrawe barwy ich ubrań, podoba mi się ich chód. I to okrucieństwo dostrzeżone naraz na twarzy którejś z nich. I niemal czyste piękno na innej twarzy, tak bardzo, tak zniewalająco kobiecej. Mają nad nami przewagę: potrafią dokładniej wszystko sobie obmyślić, są lepiej zorganizowane. Kiedy faceci oglądają mecze futbolowe, popijają piwo lub grają w kręgle, to one, kobiety, myślą o nas w skupieniu, uczą się mężczyzn i podejmują decyzje – czy nas zaakceptować, porzucić, wymienić, zabić czy po prostu opuścić. W ostatecznym rozrachunku nie ma to większego znaczenia: cokolwiek zrobią, i tak czeka nas jedynie samotność i szaleństwo.

Justyna Sekuła