Blogi, niegdyś pamiętniki ukryte w sieci. Blogerzy, ludzie szukający zrozumienia u anonimowych czytelników. Pokrętna droga do znalezienia podobnych sobie.

Dzisiaj blogi to coś więcej niż pamiętnik, a ich kategorii nie da się zliczyć. Pełnią najróżniejsze funkcje. Na przykład są bazą danych dla domowych bibliotek i tworzą swoiste archiwa wspomnień z lektury – mniej lub bardziej profesjonalnie napisane.
Zapraszam na rozmowę z blogerem spisującym swoje wrażenia z przeczytanych lektur. Przed Wami Oisaj, właściciel bloga Tramwajnr4.pl, zwycięzca konkursu na Najlepszy Blog Książkowy 2013 organizowany przez portal DużeKa.

Drogi Janie, zapraszam Cię w skromne progi Bookeriady. Zasiądź na naszym wirtualnym fotelu. Podać coś do picia, przegryzienia? Konsumujesz coś w trakcie czytania oprócz samej lektury?

Dziękuję pięknie za zaproszenie. Co do konsumpcji, to raczej nie zdarza mi się nic jeść podczas czytania, regularnie natomiast piję herbatę, czarną.

Załatwione, zaraz podam. Najpierw jednak konkrety. Blogujesz od lutego 2011, czyli już niedługo Tramwaj nr 4 skończy trzy lata. Jakie to uczucie? Aż trzy lata czy tylko trzy lata?

Trudno powiedzieć. Z jednej strony aż trzy lata, bo to jednak sporo czasu. Syn mi zdążył podrosnąć na tyle, że doczekał się swojego cyklu na blogu. Poznałem świetnych ludzi przez te trzy lata. Ale z drugiej strony to tylko trzy lata, bo jednak widać, jak wielu blogerów ma dłuższy staż.

Czy wiedziałeś, w co się pakujesz? Obserwowałeś wcześniej inne blogi z tego rodzaju?

Szczerze powiem, że nie. Najpierw powstał blog, a dopiero potem zacząłem podglądać innych. Tramwaj pierwotnie powstał jako pamięć zewnętrzna przeznaczona tylko dla mnie, chodziło o to, żebym pamiętał jakie książki przeczytałem w danym roku. Gdybym zrobił to na odwrót, to pewnie od początku byłbym na Bloggerze.

Na katowickich targach odebrałeś Ebukę za Najlepszy Blog Książkowy (ponownie gratuluję!) – co zmieniło się od tego czasu na Twoim blogu, w Twoim podejściu do niego?

Dziękuję ponownie! Ilość odwiedzin znacząco wzrosła, nabrałem na tyle odwagi, że zacząłem pisać do wydawnictw (to, że niektóre nie odpowiadają to już inna sprawa ;)), no i stałem się w niektórych kręgach rozpoznawalny. Kiedy pod notką targową jedna z komentujących, zupełnie mi nieznana, napisała że widziała mnie na targach w Krakowie to padłem.

Było wspomnienie o targach katowickich, ale krakowskie to dopiero święto dla bibliofila! Jak wytłumaczyć osobom postronnym rangę tego wydarzenia? Bo niewątpliwie blogerzy książkowi wyczekują na targi cały rok.

Nie byłem nigdy uzależniony, ale chyba to trochę tak, jakby dać miłośnikowi czekolady klucz do jej fabryki, czy może miłośnikowi wina szansę na pobyt w winnicy przez cztery dni (z opcją płatnej degustacji w promocyjnych cenach). Na targach nie ma znaczenia tłok, ścisk, duchota. Tam ważne są książki, ludzie, możliwość porozmawiania z autorami, pracownikami wydawnictw, innymi maniakami.

W tym roku na targach odbyły się trzy równoległe wymiany książkowe. Z tajnego źródła wiem, że wziąłeś udział w tej organizowanej przez Bookeriadę i KBF :). Jak wrażenia? Jakieś uwagi, pomysły, krytyka albo miód na nasze bookeriadowe serca?

Z pewnego źródła wiem, że wymiany organizowane w trakcie roku są jednak trochę inne. Znajoma która odwiedziła jedną z nich uprzedzała, że czasem ludzie zachowują się niepoważnie i w ruch idą łokcie. Ta na targach bardzo mi się podobała, znalazłem dwa bardzo fajne tytuły. Generalnie sama idea bardzo mi się podoba, szkoda tylko, że z chęci zysku niektórzy ją wypaczają.

Ale wróćmy już do bloga, bo jest to twór nie byle jaki. Pierwsze blogi powstały stosunkowo niedawno i były to internetowe pamiętniki. Minęło kilka lat, pamiętniki zastępują blogi lifestylowe, pojawiają się blogi tematyczne, w tym te książkowe. Dawniej blogi były anonimowe, a teraz ich twórcy chętnie się spotykają w świecie rzeczywistym. O czym rozmawiają blogerzy książkowi (stereotyp mola książkowego to przecież introwertyk zamknięty w bibliotece)?

To zależy od ekipy blogerskiej która się zjawi. Ale w sumie mam wrażenie, że ci którzy decydują się na spotkanie ze współbraćmi w blogowaniu są jednak dość otwarci. Uczestniczę w spotkaniach krakowskich, byłem na spotkaniu blogerów w Katowicach i po targach książki w Krakowie. Na wszystkich było naprawdę interesująco; rozmawialiśmy o książkach, nowych zakupach, pożyczkach książkowych, sposobach na wydawców, promocjach. Zdarzyło się też obgadać nieobecnych 😉 .
Po kilku spotkaniach nawet Ci mniej otwarci się rozgadują i jest naprawdę miło.

Współprace. Internet staje się coraz ważniejszym medium i do blogerów zapukały firmy. Wiele osób narzeka, że przez to opinie książek przestały być szczere. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? Czytasz czasem książki, które ktoś polecił na blogu, a po które inaczej byś nie sięgnął?

Czytam czasem książki polecone przez innych, ale tylko wtedy, kiedy jestem pewien, że opinia nie jest „sponsorowana”. Tak na przykład było z serią o Stephanie Plum polecaną przez znajomą.

A co do mojej sytuacji to sprawa jest prosta. Jestem na tyle mało popularny, że tych „pukań” za wiele nie było, a sam dopytuję w wydawnictwach tyko o tytuły, które mnie zainteresowały. W związku z tym, że mam ogromne zaległości w czytaniu, nigdy nie zdarza mi się być w sytuacji, kiedy nie mam co czytać i zmuszony byłbym do żebrania o cokolwiek gdzieś u wydawcy. Daje to także pełną swobodę wypowiedzi; zdarzyło mi się już, że po szczerej recenzji pewien portal i pewne wydawnictwo przestały się do mnie odzywać.

Od prawie trzech lat obracasz się wśród bibliofili – z każdej strony atakują Cię książki. Czy od pamiętnego lutego 2011 Twoja domowa biblioteczka jakoś szczególnie się zmieniła? Powiększyła ilościowo (szybciej niż przed założeniem bloga) i gatunkowo? Bo z tego co wiem to głównie czytasz fantastykę i kryminały. Jeżeli coś pomyliłam, to proszę o sprostowanie.

Powiększyła się i nadal powiększa galopująco :). Udało mi się przez ten czas sporo książek dostać, wymienić, okazyjnie kupić (dzięki blogerom). Pożyczyłem też całkiem sporo, a z racji tego, że nikt nie domaga się ich zwrotu to leżą czasem kilka miesięcy zanim oddam i stają się przez tę chwilę PRAWIE moje. Gatunkowo też przeszła spore zmiany; coraz odważniej sięgam po reportaże, literatura dla malucha spoważniała i sprawia mnóstwo frajdy w czytaniu. Różnica zatem ogromna.

A autografy kolekcjonujesz? Czy raczej masz do nich stosunek obojętny?

Jeśli jest okazja, to jak najbardziej korzystam, ale nie mam do tego stosunku euforyczno-radosnego. Autografy nie są dla mnie jakąś specjalnie ważną wartością dodaną w stosunku do książki. Zdarzyło mi się już wymieniać książki w których miałem autograf.

To już ostatnie pytanie. Co teraz czytasz?

Podobnie jak połowa miłośników fantasy w Polsce, „Sezon burz” Andrzeja Sapkowskiego. Już wkrótce na moim blogu notka na temat formy starego wyjadacza.

Zatem miłej lektury i dziękuję za odpowiedzi!

Rozmawiała: Marta Kusz