Naszym zdaniem

Książka sprawia, że człowiek zaczyna myśleć, zastanawiać się, rozważać.

9
Styl i język
9
Treść i fabuła
8
Okładka
7
Zapach

Kiedy otrzymałam książkę o bardzo wymownym tytule „Czego najbardziej żałują umierający” autorstwa Bronnie Ware, przygotowałam się na nadchodzącą depresję. Zaopatrzyłam się w czekoladę, kawę i paczkę chusteczek. Otworzyłam książkę i zaczęłam czytać. Po kilkunastu stronach już wiedziałam, że źle ją oceniłam i czekolada wcale nie będzie mi tak bardzo potrzebna (oczywiście czekoladą nigdy się nie gardzi!). Były łzy wzruszenia i łzy żalu, ale stanowczo więcej było śmiechu i radości.

Bronnie, autorka a zarazem główna bohaterka, opowiada w książce o swoich decyzjach życiowych, które doprowadziły do tego, że została opiekunką paliatywną. Porzuciła stabilną pracę w banku, sprzedała większość swoich rzeczy i zaczęła mieszkać u osób, którymi się opiekowała. Po pewnym czasie Bronnie stwierdziła, że pomaganie ludziom w ostatnich dniach ich życia, sprawia jej ogromną przyjemność. Jej podejście do życia, wieczny optymizm i ciągły uśmiech na twarzy powodują, że zgorzkniałe i przepełnione nienawiścią osoby, otwierają się przed Bronnie, zwierzają jej i zaczynają zauważać, co tak naprawdę straciły w życiu i czego najbardziej żałują.

Nie chcę tu wymieniać rozrachunków sumienia każdej z osób, którą opiekowała się Bronnie – to już każdy powinien przeczytać, bo warto. Napiszę tylko, że sama jestem kilkoma krokami bliżej, żeby tak samo, jak i umierający pacjenci Bronnie żałować paru kwestii w swoim życiu. Kurczę! Będąc (jeszcze) przed trzydziestką nie myśli się wcale o śmierci ani o tym, czego będzie się żałować, kiedy ta zapuka do twojego okna czy tam drzwi. Zresztą nikt tak naprawdę nie chce myśleć o śmierci. A co, jeżeli nagle zachorujemy? Czy wszystko w naszym życiu jest takie, że nie mielibyśmy czego żałować? Książka sprawia, że człowiek zaczyna myśleć, zastanawiać się, rozważać. A może warto byłoby coś zmienić, żeby tak jak Bronnie – być lepszym człowiekiem dla siebie i dla innych?

Muszę przyznać, że miałam niemały problem z napisaniem tej recenzji. Stworzyłam pięć różnych wersji i żadna w stu procentach mnie nie zadowoliła. Daleko mi do umiejętności Bronnie Ware, która poprzez zwykłe słowa potrafi u człowieka wywołać zarówno uśmiech, jak i łzy.

Joanna Baster