Naszym zdaniem

14 wywiadów, 14 historii. Siostry są interesującymi kobietami, a ich życiorysy, aktualne zajęcia i przemyślenia warte uwagi oraz godne podziwu.

9
Styl i język
10
Treść i fabuła
10
Okładka
8
Zapach

W pobliżu mojego domu znajduje się zgromadzenie sióstr zakonnych. Od świata odgradza je wysoki mur, ale na ulicy mijamy się niemal codziennie – niektóre są zamyślone, inne uśmiechają się do przechodniów. Nie żyją samą modlitwą, bo np. dzień w dzień wydają posiłki dla najbiedniejszych, co bez problemu można zaobserwować z zewnątrz. Ale co dzieje się w środku? Czemu zdecydowały się wybrać właśnie takie życie i czy w ogóle wypada o to pytać? Ewelina Tondys nie zatrzymała się na samych pytaniach, a na jej książkę składa się 14 wywiadów z zakonnicami. Moją uwagę przykuło to, że Wydawca jest kompletnie nie kojarzony z literaturą religijną, a do tego obiecuje, że pomimo tematu, ta lektura będzie interesująca i dla wierzących, i dla niewierzących. Czy historie sióstr rzeczywiście takie są?

Może się wydawać, że nie ma nic prostszego od napisania książki składającej się z wywiadów. Autor niewiele musi robić, bo najważniejsze „tworzy” rozmówca. Ostatnio trafiłam na zbiór wywiadów, który niestety nie był zbyt udany, choć temat można było doskonale zrealizować. Opasłe tomisko przeczytałam w ciągu niespełna 3 godzin, a w treści było niewiele rzeczy, o których dotąd nie słyszałam (temat II wojny światowej i obozów koncentracyjnych). Wpadło i wypadło, tylko pieniędzy żal. „Habit zamiast szminki”, choć znacznie mniejszy objętościowo, zajął mi 3 dni i nie był to czas zmarnowany. Od początku rzuca się w oczy to, że autorka posiada umiejętność prowadzenia przemyślanej rozmowy, nie bawi się w półśrodki, byle tylko czymkolwiek zapełnić strony, a do tego potrafi wzbudzać zaufanie u rozmówcy. Bez tego ostatniego zapewne nie uzyskałaby odpowiedzi na swoje wnikliwe, często dotykające spraw osobistych, pytania.

14 wywiadów, 14 historii. Autorce udało się skontaktować z siostrami z różnych typów zakonów, a każda na co dzień zajmuje się czymś innym. Są m.in. katechetki, ginekolog, psycholog, misjonarki pracujące w Afryce i na Bliskim Wschodzie czy przełożona zakonu klauzurowego (zamkniętego; rozmowa odbyła się przez kratę). Wydaje się, że stereotypy dość mocno „przykleiły” się do zakonnic. Wielu ukrycie sądzi, że to te, którym nie wyszło w „normalnym” życiu, a w strukturach kościelnych są gdzieś na szarym końcu, bo przecież i tak nie mogą samodzielnie odprawiać mszy czy spowiadać. W wersji mniej drastycznej mówi się o tym, że ich głównym zajęciem jest modlitwa i układanie kwiatów w kościołach. Najzabawniejsze, że nawet niektóre rozmówczynie Eweliny Tondys przyznawały, iż wcześniej (tzn. przed wstąpieniem do zgromadzenia) uważały zakony za „relikty”, a przebywanie w towarzystwie samych „bab” za koszmarny pomysł. Obalanie stereotypów to tak naprawdę tylko element książki, który zresztą „wychodzi” przy okazji, a nie jest głównym przekazem. Siostry po prostu są interesującymi kobietami, a ich życiorysy, aktualne zajęcia i przemyślenia warte uwagi oraz godne podziwu.

W moich notatkach podkreśliłam nazwiska trzech zakonnic, z którymi rozmowy wydały mi się najciekawsze. S. Cecylia Bachalska opowiedziała o latach pracy w Tanzanii i Kenii, w tym sporo o podejściu katolickich zakonnic do przedstawicieli zupełnie innych kultur. S. Urszula Brzonkalik zaskoczyła mnie opowieściami o Aleppo – od lat tam jeździ, by pomagać ludziom, którzy zdecydowali się zostać. I wreszcie s. Michaela Rak, której zadaniem było wybudowanie pierwszego hospicjum na Litwie, znalezienie zespołu i nauczenie ludzi, że to nie jest „umieralnia”. To oczywiście nie znaczy, że pozostałe rozmowy są niewarte uwagi – wręcz przeciwnie. Poruszane tematy są różnorodne, każdy znajdzie tu coś, co go zainteresuje lub zdziwi. Ewelina Tondys pytała siostry o ich powołania, reakcje najbliższych, ale również zadawała pytania o aktualne sprawy – np. skąd bierze się mniejsza ilość kandydatek, czy Europa powinna przyjmować uchodźców i jak to możliwe, że niektórzy podważają słowa papieża. Nie zabrakło opowieści o życiu codziennym zakonnic – np. czy wypada im się przyjaźnić z mężczyznami, czy mogą farbować włosy i czy powiedzenie siostrze „dzień dobry” jest obraźliwe. Ciekawostką jest fakt, że rozmówczynie miały niejednakowe poglądy na noszenie habitu.

Z przyczyn oczywistych książka na pewno przypadnie do gustu wierzącym – znajdą tu nie tylko piękne słowa sióstr o ich wierze (to wręcz kopalnia takich cytatów!), poczuciu bliskości Boga, ale też z pewnością uzupełnią swoją wiedzę na temat zakonów i Kościoła. „Habit zamiast szminki” to również znakomity tytuł dla poszukujących czy zagubionych – zakonnice bez wstydu opowiadały o tym, że one również miewają kryzysy, ale właśnie to potwierdza prawdziwość ich wiary. One też czasem mają dość wszystkiego, wątpią, nie wiedzą, co robić. Poza tym większość z nich pochodzi z domów o przeciętnym poziomie religijności, a już na pewno żadna z nich nie urodziła się w habicie. Szukały krócej lub dłużej, z większymi lub mniejszymi trudnościami. Z kolei niewierzący mają okazję poznać inspirujące historie niezwykłych i mądrych kobiet, choć niekiedy mogą nie zgadzać się z poglądami zakonnic. Nie ma tu jednak żadnego straszenia piekłem, a wszystkie siostry cechuje zrozumienie drugiego człowieka i nienarzucanie niczego na siłę, bo to zwyczajnie nie działa. Książki z całą pewnością nie mogę polecić tylko jednej grupie ludzi – tym, którzy szukają sensacji i skandali w Kościele. To nie ten tytuł, proszę szukać dalej. 😉

Alicja Sikora