Współczesny człowiek zasiadający do pracy przy komputerze – chyba wszyscy to znają. A sprawdzę jeszcze wiadomości, zobaczę obrazki na głównej, a może ktoś do mnie napisał, polubię zdjęcie Jadźki, jeszcze tylko jedna strona, (…). Możemy tak długo, aż okazuje się, że już późno, a nic nie jest zrobione. Ta epidemia jest już wszędzie! Co tam schorzenia serca, otyłość i cellulit – TO jest prawdziwa choroba cywilizacyjna, niezależna od miejsca zamieszkania, płci, wyznania i całej reszty. Wystarczy mieć stały dostęp do komputera z Internetem.

I co z tym zrobić? Zalecam zaopatrzyć się w dwie rzeczy:

– silną wolę
– książkę „Techniki samorozwoju”

Całość jest tania do skompletowania, a możliwe, że dzięki temu nauczymy się, że Jadźkę można „zalajkować” po skończonej pracy. Czemu akurat ta książka ma nam pomóc?

A dlatego, że opisuje różne techniki organizowania pracy, zapamiętywania i szybszej nauki. Ktoś powie – jest wiele takich książek na rynku. Owszem. Ale ta różni się tym, że opisuje wszystkie metody, w sposób prosty, krótki i pozwalający na zrozumienie (oszczędność czasu!). Oprócz tego, kolejna rzucająca się w oczy cecha: autorzy zawsze dają wybór. Nie potrafisz uczyć się siedząc w jednym miejscu? Ok, chodź z książką po pokoju. Czytałam wiele takich książek i niestety, nie zawsze było to oczywiste.

Dodatkowym atutem jest dobry układ graficzny (różna wielkość czcionki, pogrubienia, ramki itp.). Ten element świadczy o tym, że autorzy sami korzystają z wiedzy, którą przekazują czytelnikowi – nasze mózgi nie umrą z nudów, bo nie zastosowano ciągłego tekstu w całej książce. Wybornie, można by rzec.

Gdybym miała taką moc, każdy nauczyciel w Polsce dostałby tę książkę z nakazem wprowadzania opisywanych metod. Trudne zagadnienie? Rozrysujcie to w formie mapy myśli. Nie możesz czegoś zapamiętać? Rzymski pokój służy pomocą.

Gwarantuję, że taki manewr pomógłby wielu dzieciakom w kreatywnym myśleniu. A wiadomo, czym skorupka za młodu nasiąknie…

Dla nas, dorosłych, też nie jest za późno, mimo że jesteśmy przesiąknięci nauczaniem „na blachę”, a notatki robiliśmy na jedno kopyto. Przez laptopy i wszelkie możliwe udogodnienia technologiczne mamy rozleniwione mózgi. Po co pamiętać daty urodzin przyjaciół, numery telefonów, listy zakupów itd. – przecież od tego mamy komputery, telefony i całą resztę arsenału współczesnego człowieka. Wyobraźmy sobie, że nie ma prądu, a w komórce padła bateria. Zgroza!  Niekoniecznie. Zachęcam do poćwiczenia swojego mózgu, bo jego nie kupi się w żadnym sklepie, u żadnego operatora, ani u dostawcy Internetu.

Alicja Knapik